Wczoraj byłem ... - Rega
Myszoor - 2014-08-13, 12:18 Temat postu: Rega Okazała się nie być tak banalna jak to wynikało z opisu na jaki gdzieś tam trafiłem
Generalnie był dzień ciężkich szuwarów, dzień szuwarów i ols, pół dnia zwałek a pół fajnego pływania, dzień jeziorowy i dzień nudy między wałami. W sumie chyba polecam (głównie za czystą wodę), ale więcej szkrobnę jak znajdę czas by sklecić normalną relację.
[ Dodano: 2014-12-27, 16:24 ]
Trochę czasu to zajęło, ale w końcu się urodziło : ) Zainteresowanych zapraszam tu: http://www.kanu.pl/index.php/polska/129-rega
- Henas - - 2014-12-28, 12:06
Pietrek zainspirował mnie twój namiot to jest chyba COLEMAN w wersji szuwarowo - bagiennej. fajna sprawa.
Myszoor - 2014-12-28, 14:54
| - Henas - napisał/a: | Pietrek zainspirował mnie twój namiot to jest chyba COLEMAN w wersji szuwarowo - bagiennej. fajna sprawa. |
ten model to raczej KLOSZARD się nazywa
vest15 - 2015-01-23, 13:20
Późno trafiłem na tę relację, ale tym fajniej się czytało w dzisiejszy ponury dzień
kuna - 2015-09-20, 07:22
Czytałem Twoją relację ,,z zapartym tchęm", jakbym sam uczestniczył w tej masochistycznej mordędze(http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Masochizm). Jest w tym coś, co naprawdę daje dużo satysfakcji i przyjemności. Jakże niewielką radość daje przepłynięcie z Górek Szymona do Konstancina, (http://www.konstancin24.eu/news.php?extend.989.2)w porównaniu do TEJ wyprawy, znaczonej krwią i potem. Tu, okazuje się, że nie musimy szukać takich rewelacji, za granicami Naszego kraju...! Jakbym był z Tobą. Brawo. Ta relacja, jest dla mnie bardzo stymulująca !
[ Dodano: 2015-09-21, 11:58 ]
Przeczytałem relację, po raz drugi, z jednakową przyjemnością. Przypomniałeś mi stwierdzeniem, że: ,,Zbiornik po raz kolejny jest sztuczny i po raz kolejny trzeba się przenieść. Tym razem robi się lewym brzegiem a tym co ją wyróżnia jest długość - do przedreptania jest dobrych 15o metrów i robię to na małe raty tak by mieć na oku cały przenoszony sprzęt i na koniec w jednym ciągu przenoszę samo kanu." Tym samym przypomniałem sobie. jak to około rzeczki Valboa, niedaleko Fargelanda, zostawiłem rower, pod okapem domostwa, Bengta Nillsona. (Teraz siedzi tam Stefan, jego stary przyjaciel) i jak wielkie zdziwienie, musiała wyrażać moja gęba, że Bengt odgadł i powiedział: ,,przecież to jest twój rower, więc któż mógłby go zabrać?"
Krok od ulicy, brak jakichkolwiek płotków. Dzieciaki, podrostki, grajacy piłką opodal...
Możesz zrozumieć, co mnie Tam ciągnie... Jak przyjemnie u nas byloby, zostawić cały dobytek i wybrać się po zakupy, czy w innej sprawie. Dlatego tęsknię, za taką idyllą.
[ Dodano: 2015-09-21, 12:05 ]
P.s. Nie wspomniałem, rower (mam go nadal tu w domu i używam) czekał na mnie pod okapem, dwa lata!
- Henas - - 2015-09-21, 19:22
Romek masz dar pisarski. Powinieneś swoje przygody spisywać i wydać drukiem.
Mówię poważnie.
kuna - 2015-09-22, 07:06
Proszę jaśniej. Nie będę kolejną ofiarą ,,daru pisania książek"!
|
|
|