Wczoraj byłem ... - Łyną z Olsztyna
witek - 2014-12-14, 16:50 Temat postu: Łyną z Olsztyna Płynęliśmy w 3 kanu i jeden kajak. Jedna obsada na kanadzie obrażała niebiosa używając kajakowych wioseł.
Łyna zupełnie pusta, leniwa, z doskonałą infrastrukturą turystyczną. Odrobinę bardziej rozbudowana notka
moim blogu .
Spływ był pierwszym kilkudniowym wypadem naszym własnym kanu, cudownym penobscotem 16rx. Do tej pory co roku pływaliśmy na nieduże spływy (oczywiście canoe), ale korzystając z wypożyczalni, marząc o własnej jednostce. W końcu po latach się udało...
Pozdrawiam wszystkich szanownych forumowiczów:
Witek
qwertx01 - 2014-12-14, 19:55
Super!! Od jakiegoś czasu chodzi za mną Łyna. Kiedyś byłem na jej brzegu w Lidzbarku Warmińskim i strasznie spodobała mi się ta rzeka. Kiedyś na pewno zawitam tam!! Też mam przewodnik o którym napisałeś na blogu -fajne i darmowe (oby więcej takich). Czy masz może jakieś fotki ze spływu??
No i gratuluję łódki!! Świetne turystyczne canoe
witek - 2014-12-15, 15:08
Zdjęcia robione komórką w większości, więc jakoś jest hmm średnia. Łyną wypada imho dopłynać przynajmniej do Lidzbarka Warmińskiego - wtedy faktycznie, te małe, po krzyżackie miasta dodają spływowi uroku.
Kanada jest faktycznie bardzo pakowna. Niestety nie znam rzeki na tyle pozbawionej infrastruktury turystycznej by móc wykorzystać ten jej walor...
Start przy zamku w Olsztynie jest BARDZO malowniczy.
charakterystyczne pomosty ułatwiające start.
Bujna roślinność
Tracze...
tama przed jeziorem Wadąg.
infrastruktura turystyczna na szlaku...
wieża kościoła w Dobrym Mieście.
qwertx01 - 2014-12-15, 21:25
Fajne zdjęcia!! Pogoda dopisała, łódka wody nie nabrała... nie wiadomo czy niezatapialna...
| witek napisał/a: | ...Niestety nie znam rzeki na tyle pozbawionej infrastruktury turystycznej by móc wykorzystać ten jej walor... |
A jak chciałbyś wykorzystać te walory i gdzie?? tak naprawdę to zawsze i wszędzie. Pakujesz się i płyniesz, nikt nie karze spać na polach namiotowych czy kwaterach i jeść gotowe rzeczy w barach... Pakujesz namiot, rozbijasz gdzie chcesz... jesz co upolujesz Jest fun, jest przygoda.
Nie zapomnimy z żoną akcji ze Słowacji (wracaliśmy z Chorwacji motocyklem), zrobiło się ciemno, bardzo ciemno i późno (ok północy) więc szybka decyzja: pierwsza lepsza droga w bok i namiot. I skręciliśmy, odjechaliśmy ze 3 km od drogi głównej, jakieś krzaki, jakaś łąka, w miarę równo. Cyk i namiocik stoi. Kolacja i spać a jak już zasnęliśmy... Łomot, huk, hurgot i ogólnie jakiś hałas coraz większy... co się okazało... jakieś 4-5m, za krzakami... były tory kolejowe i jechał właśnie pośpiech:-)
I wtedy jest co wspominać!
witek - 2014-12-16, 10:02
| qwertx01 napisał/a: | | tak naprawdę to zawsze i wszędzie. Pakujesz się i płyniesz, nikt nie karze spać na polach namiotowych czy kwaterach i jeść gotowe rzeczy w barach... |
No oczywiście. Tylko, że jak co chwila nie ma wygodnego pola namiotowego, to nocleg gdzieś w krzakach jest bardziej naturalny
Nie mówiąc o tym, że przy obecnym natężeniu ruchu turystycznego nocowanie poza polem to niestety troskę wandalizm. Może malutki, ale jednak ...
Myszoor - 2014-12-16, 20:57
| witek napisał/a: | | Nie mówiąc o tym, że przy obecnym natężeniu ruchu turystycznego nocowanie poza polem to niestety troskę wandalizm. Może malutki, ale jednak :neutral: ... |
eetam :) podstawa to łopatka i zabieranie ze sobą śmieci :) wydeptana trawa sama po kilku(nastu) dniach się rozprostuje ;)
PS
Gratuluję zakupu :)
witek - 2014-12-16, 21:20
Dzięki
|
|
|