To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
forum.Kanu.pl »
Pośród trzcin i kamieni

Wczoraj byłem ... - [CA] Massasauga Park

Myszoor - 2011-01-13, 10:51
Temat postu: [CA] Massasauga Park
Kolejna relacja Jacka z jego Kanadyjskich wojaży: http://www.kanu.pl/index....w=article&id=77
Thialf - 2011-01-13, 23:18

Jak dla mnie zdecydowanie za dużo węży :mad:
Jacku powiedz, czy w całej Kanadzie jest tyle węży czy tylko w wybranych regionach? No i ile macie tam gatunków jadowitych?

Jack - 2011-01-14, 00:58

Nie przejmuj się wężami, nie są one w Ontario problemem. Te, które widać na filmie, to wężę wodne, niejadowite, ale mają zęby i w obronie mogą ugryżć; zawarty w ich ślinie antykolaguant (przeciw krzepnięciu krwi) może spowodować kłopoty z zatamowaniem krwi do 9 godzin, jak również jest duża możliwość infekcji.
Jedyny jadowity wąż w Ontario do jest Easter Massasauga Rattlesnake, grzechotnik, od którego to bierze się nazwa parku. Jest to jednak wąż rzadki, pod ochroną i nawet w przypadku ukąszenia, jest ono o wiele mniej silne niż ukąszenie grzechotników z południa USA--normalnie zdrowy dorosły człowiek powinien to przeżyć nawet bez surowicy. O ile się nie mylę, w ciągu ostatnich 100 lat była chyba tylko jedna ofiara śmiertelna ukąszenia tego weża. Grzechotnika udało mi się zobaczyć tylko dwa razy--i nawet uwieczniłem go na zdjęciu: http://www.flickr.com/pho...57602394366283/ . On też jest płochliwy i nie szuka kontaktu z ludźmi--zwykle usłyszy się jego grzechotkę. Co ciekawe, ten, którego zdjęcie zrobiłem, był bardzo mały, nawet nie miał jeszcze wykształconej grzechotki i bardzo szybko ode mnie uciekał. Sądziłem, że nawet w przypadku ukąszenia, jego potencja byłaby minimalna--ale nie miałem racji: okazuje się, że dorosłe grzechotniki, atakując ofiarę, są w stanie kontrolować ilość wstrzykniętego jadu, natomiast te małe węże sztuki tej jeszcze nie potrafią i często ich ukąszenie jest o wiele poważniejsze od ukąszeń 'dorosłych' węży.

Pozdrawiam,

Jacek

Thialf - 2011-01-14, 01:13

Już samo zdjęcie mnie osłabia. :sad:
Należę do tych ludzi co panicznie boją się węży. Nawet zaskroniec wzbudza u mnie lek :roll:
A tak zupełnie z innej beczki. To prawda, że teoretycznie można przepłynąć Kanadę ze wschodu na zachód w kanu? Jakiś czas temu taką tezę słyszałem i patrząc na zdjęcia satelitarne, jestem w stanie w to uwierzyć.

Jack - 2011-01-14, 02:42
Temat postu: Na kanu wskroś Kanady
Paręnaście lat temu dwóch facetów postanowiło przeprawić się na kanu ze wschodu na zachód Kanady, nawet w tym celu spotkali się na paręnaście minut z b. premierem Kanady P.E. Trudeau (dyskusja trwała godziny!). O ile pamiętam, udało się im--ale portaży było co nie miara, niektóre po 7 dni (!)-wyglądało to niesamowicie, jak na preriach, z dala od jakiejkolwiek wody, nieśli kanu na poboczu drogi. Zatrzymywało sie wiele samochodów, aby ich podrzucić, ale odmawiali, jako że postanowili nie korzystać z żadnej pomocy. Prawie pewny jestem, że to jest właśnie opis ich podróży: http://www.clippercanoes.com/c2c.php . Również niektórzy opływali Kanadę na kajaku/kanu od północy, ale nie wiem, czy się im powiodło. Na razie swoje wojaże ograniczam do Ontario... a poza tym nie znoszę portaży, co automatycznie eliminuje dużo tras kanu. Ale znam ludzi, którzy pływali samotnie, czy też w grupach, po kompletnie dzikich rzekach na północy, gdzie często przez całe tygodnie nie widzieli innych ludzi.

Pozdrawiam,

Jacek

PS

Węży też nie lubię, a jadowitych i agresywnych to nie znoszę, dlatego chyba nie chciałbym biwakować w Australi...

Myszoor - 2011-01-14, 11:48

Jack napisał/a:
...Grzechotnika udało mi się zobaczyć tylko dwa razy--i nawet uwieczniłem go na zdjęciu: http://www.flickr.com/pho...57602394366283/ .



ładnituki :) serio :)

Myszoor - 2011-01-14, 11:51

a z inne beczki (i może do wydzielenia): Jacek - na Googlowe mapy masz naniesiony przebieg pływania - domyślam się, że z GPSa jakiegoś i że to jest raczej robione automatycznie - co to jest za technologia??
Thialf - 2011-01-14, 12:06

czy to coś takiego jak tu: http://forum.kanu.pl/viewtopic.php?t=156 czy jeszcze inna technika

P.S. Myszoor dla czego umieściłeś to zdjęcie węża? Teraz muszę szybko przewijać tą stronę bo mnie telepie :mad:

Jack - 2011-01-14, 16:42
Temat postu: GPS
Jeżeli chodzi o nanoszenie tych tras, to robię w następujący sposób:
--Podczas podróży cały czas GPS jest włączony i zapamiętuję nasze trasy.
--Następnie używam programu Garmina "Map Source" wraz z mapą topograficzną (tą ostatnią musiałem dokupić), gdzie mogę przeanalizować wszelkie aspekty trasy.
--W tym programie jest funkcja "View in Google Earth", która pozwala mi oglądać satelitarną mapę wraz z nałożonymi trasami/punktami (waypoints) mojej podróży.
--Potem trochę trzeba się pobawić--wybrać odpowiednie kolory dla każdego dnia--i wreszcie 'save image' albo 'copy image' w formacie .jpg--i mogę zamieścić wszędzie, gdzie zamieszczam zdjęcia. Tak więc ogólnie mój Garmin GPS robi 95% roboty!

Pozdrawiam,

Jacek

Zirkau - 2011-01-14, 21:38

mnie te klimaty kanadyjskie bardzo pasują. Bardzo urozmaicona okolica i linia brzegowa - jest gdzie pływać. U nas cięzko znaleźć trasę na kilka dni, a co dopiero by nie natknąć sie na ludzi. Trzeba wybierac bardzo nietypową porę roku - późną jesień,
Jack - 2011-01-15, 01:23

Mi też Kanada bardzo odpowiada, dlatego tu przyjechałem! Tak, jest gdzie pływać, ale trzeba się trochę mimo wszystko oddalić od metropoli: często 'bliskie' parki są kompletnie zajęte, w weekendy pękają w szwach, szczególnie w lipcu i sierpniu. Do tego absolutna większość terenów jest w rękach prywatnych i nieraz trudno nawet znaleźć dojazd do jeziora i miejsce do zaparkowania samochodu-a na niektórych jeziorach nie ma w ogóle żadnych pól namiotowych czy parków, wszytko prywatne, potężne nieraz domki letniskowe, kosztujące miliony $$$, zajmują całe brzegi jezior. Dlatego cieszę się, że rząd tworzy parki i podobne miejsca, gdzie każdy może przyjechać i je używać.
Czym bardziej na północ, tym mniej ludzi, więcej ziemi jest 'niczyjej', to znaczy należącej do 'korony' (państwa) i tam można bezpłatnie biwakować. Często nic nie ma poza jakimiś sporadycznymi osadami i domkami i w tamtych okolicach nie są to wyprawy dla każdego, jest się zdanym na siebie, nawet nie działają telefony. Dlatego staram się zwykle jeździć od 200 do 450 km. od Toronto--można dojechać w jeden dzień i nie jest się na kompletnym odludziu.

Pozdrawiam,

Jacek

PS
A jesień tutaj jest wspaniała do pływania na kanu, zaraz po ostatnim długim weekendzie lata (tzn. początek września)-jeżeli pogoda dopisuje, to są to najpiękniejsze podróże: o wiele mniej komarów, nie jest za gorąco, mało ludzi, nie ma potrzeby rezerwacji... niestety, ale w tym roku we wrześniu pogoda była paskudna i moje wrześniowe wyjazdy były dużym rozczarowaniem.

Zirkau - 2011-01-15, 10:08

no, tak właśnie pryska czar nieograniczonej wolności :) Cywilizacja się nazywa.

Ale pomimo wszystko chcę się kiedyś tam wybrać. Na razie nie osiagalne.
W Polsce o dziwo więcej ciszy i swobody (jak na Polskę) ma się na duzych rzekach - Odra, Warta, Wisła - życie na wodzie niemal nie istnieje. Całe miasta się odwróciły od rzek. Powoli wraca artakcyjność rzek, powoli.

Myszoor - 2011-01-15, 10:47

Jack napisał/a:
... Czym bardziej na północ, tym mniej ludzi, więcej ziemi jest 'niczyjej', to znaczy należącej do 'korony' (państwa) i tam można bezpłatnie biwakować. Często nic nie ma poza jakimiś sporadycznymi osadami i domkami i w tamtych okolicach nie są to wyprawy dla każdego, jest się zdanym na siebie, nawet nie działają telefony. ...

pychotka :] mniam mniam :)

wojang44 - 2011-01-15, 13:36
Temat postu: Wyprawy kanu:
Witam!
Ładnych parę lat temu czytałem artykuł/bodajże w miesięczniku "Żagle"/ o wyprawie dwóch zapaleńców na kanu wzdłuż wschodnich wybrzeży Stanów kanałami i rzekami oraz wzdłuż wybrzeża oceanu. Za cel wybrali sobie dopłynięcie do Amazonki. Nie pamiętam już szczegółów, ale jak znajdę ten artykuł to spróbuję go jakoś wkleić. Z tego co pamiętam to udała się im ta wyprawa. Mieli napisać relację z tej wyprawy, a czy to zrobili - nie wiem. Nie udało mi się wyłapać ich wyprawy w żadnych periodykach ani w telewizji. Z różnych wypraw wodnych na kanu mam tylko krótki film o spływie rzeką Zambezi w Afryce oraz o Voyagerach płynących wielkimi kanu po kanałach i rzekach północnych stanów USA. Kiedyś, kiedyś udało mi się takie wyprawy wyłapać z telewizji i nagrać na kasetę. I czasami w długie, zimowe wieczory oglądam sobie po kilka razy. Ponoć dobre rzeczy warte są powtórzenia.

Pozdro!

=======
Wojciech z Zamościa

=======

Jo-ho-ho! i butelka rumu.

Thialf - 2011-01-15, 17:42

Samotna wyprawa w nieznane, surową dzicz. To jest to co do mnie trafia :) Jacku, dziękuję za opisy Twoich wypadów. Podnoszą me serce.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group