Wczoraj byłem ... - z Przegaliny do centrum Gdańska kanałami
cano(n)ick - 2012-01-03, 23:57 Temat postu: z Przegaliny do centrum Gdańska kanałami Nad jaką rzeką leży Gdańsk?
Hi Hi!
Nad Motławą.
To, co płynie koło Żurawia i Starówki, to Motława.
Wisła też płynie przez Gdańsk, ale jakby z boku trochę.
Układ szlaków wodnych Gdańska pięknie przedstawia logo portalu "Dawny Gdańsk"
"jestem stąd"
Kiedyś Wisła miała główne ujście w Gdańsku, w okolicach Twierdzy Wisłoujście, później wyspy Westerplatte. Nazywała się ona w tym odcinku Leniwką. Do niej na Polskim Haku wpływa Motława.
W 1840 roku, w wyniku zatoru lodowego, Wisła przedarła się koło wsi Górki do morza.
Istnieje przekaz, że dokonał tego dzielny saper, wysadzając wydmy - żeby ochronić miasto przed powodzią.
Być może, rzeka znalazła nowe ujście w naturalny sposób.
To ujście nazywa się Wisłą Śmiałą. Albo Przełomem. W Górkach Zachodnich, na rozlewisku w czasie II wojny Światowej była baza U-botów. Pozostały ślady. A na wydmach bunkry.
Obecnie w Górkach, przy ujściu jest Narodowe Centrum Żeglarstwa.
W 1895 roku otwarto sztuczny kanał - nowe ujście Wisły nazwane "Przekopem".
Dotychczasowe koryto Wisły odgrodzono śluzą w Przegalinie.
W Świbnie, na Przekopie, w ujściu Wisły Malutki testował zimą swoje nowe konstrukcje kajaków.
http://www.hobbo.net/inde...82ywamy/57.html
Leniwka zmieniła swoją nazwę na "Wisłę Martwą"
I tak, mamy trochę tej wody do pływania.
Od strony głównego ujścia Wisły, przeprawę większych jednostek do centrum Gdańska zamyka: Most Siennicki (kiedyś zwodzony); most kolejowy na Stogi i w kierunku Westerplatte (kiedyś obrotowy) i nowo pobudowany "wisielec". Barki i pchacze płynąc, muszą opuszczać nadbudówki.
Wyprawy kajakowe po Gdańsku, do tej pory organizował Klub Wodny Żabi Kruk.
Pływałem, wykorzystując dodatkowo połączenia fosami.
Organizował, bo
http://trojmiasto.gazeta....z_nabrzeza.html
Pływałem też po Gdańsku na kanu.
fot. MarekW
przy Twierdzy Wisłoujście
fot. robert4you
po Motławie
To teraz zachciało mi się z Przegaliny.
Ale, żeby nie był łatwo, to kanałami.
Łódkę zawiozłem autem do Przegaliny. Zwodowałem kanu w starej śluzie (taka nieużywana jej część) i rozlewiskiem Wisły Martwej popłynąłem w kierunku jej ujścia.
Na końcu (początku?) starego koryta Wisły, w miejscowości Błotnik, wójt Gminy Cedry Wielkie buduje bazę wodniacką. W celu uaktywnienie, uatrakcyjnienie terenów i t.p. (projekt "Pętla Żuławska")
Wiem, bo to wójt to mój szkolny kolega.
Dzień był wietrzny, na odkrytym akwenie łódka myszkowała.
Uwaga atrakcja!
W Wiślince jest, nadal czynne, wysypisko odpadów z fabryki nawozów azotowych, góra fosforogipsów. To bomba ekologiczna. Jeżeli kiedyś coś pójdzie nie tak, góra zatruje całą zatokę.
Dopłynąłem do początku Kanału Wielkiego, pomiędzy Trzcińskiem a Wiślinką.
Trzeba kanu przeturlać przez śluzę na kanał. Poszło łatwo. A o wózku będzie później.
Okazało się, że wzdłuż Kanału Wielkiego ostawieni byli wędkarze.
Zawody akurat mieli.
Chyba nie byli szczęśliwi z mojego pływania.
Spodziewałem się, że w zasłoniętych wałami kanałach wiatr będzie mniej przeszkadzał.
Ale: co zakręt, to w dziób. I wiało, bo kanał z wałami rynnę tworzą i zawsze w oczy.
Cały czas - na mapie - poruszam się po szlaku kajakowym. Jest szansa, że gdzieś dopłynę.
Kanał Wielki łączy się z prostopadłym Kanałem Piaskowym, nie zmieniając nazwy.
Za chwilę w miejscowości Koszwały przepływam pod czasowym objazdem głównej drogi wylotowej z Gdańska na Warszawę. Woda trochę bardziej stojąca, we wsi śmierdząca, ale co tam!
Płyniemy dalej.
"Płyniemy", bo pasażera miałem. Taki mobilny balast na dziobie używam.
Po drodze nic szczególnie ciekawego. Widoczki zasłaniają wały, a jak się w łódce stanie, to tylko płaskie pola i nic więcej.
Dopływam do kolejnej śluzy wyciągam kanu, a tu...
Za śluzą nie ma w kanale wody.
Taką niespodziankę zgotowali mi budowniczowie Południowej Obwodnicy Gdańska.
Pewnie im ta woda w kanale przeszkadzała.
Co było robić?
Łódkę na wózek, i piesza wycieczka w poszukiwaniu miejsca, gdzie się da płynąć.
To są tereny, które trochę poznałem, ale przez okno z auta, dojeżdżając do pracy. Wiedziałem, w którym kierunku trzeba iść.
No to poszedłem.
Spodziewałem się, że się przebiję w miejscowości Bystra albo Przejazdowo na starorzecze Motławy.
To taki zakrętas, meander, zakończony śluzą do samej Motławy.
Służy jako zbiornik retencyjny? awaryjny? Rafinerii Gdańskiej.
No, a na nim "Zakaz uprawiania sportów wodnych".
To dalej z kapcia.
Wyszło mi, że łącznie około 3,5 km zrobiliśmy z kanu na wózku.
Wózek RUK canoe BIG HD.
Niskobudżetowa, chińska podróbka, albo rozwinięcie innej, bardziej sławnej konstrukcji. Bardzo podobnej. Wybrałem go ze względu na największą nośność i największe koła. Szkoda, że z chińskimi dętkami. Trochę kłopotu sprawiło mi napompowanie dętek, po prostu "się rozeszły". Zastąpiłem dętkami do skutera w odpowiednim rozmiarze.
Po 3,5 kilometrach piasty kół wytarły aluminiową oś wózka.
Nałożyłem przed wyjazdem w Bieszczady na aluminiowe rurki stalowe, nierdzewne koszulki.
Teraz wyciera się piasta z tworzywa.
No bo wózek do kanu nie służy do pokonywania wielokilometrowych tras lądowych.
A ja bez niego nie dałbym rady. Ani z Przegaliny, ani później, w Bieszczadach.
Wracając do wyprawy.
Dokulałem się do Motławy. Później, już jak u siebie w domu: miejsce w Krępcu, gdzie wpada Radunia i Kanał Czarna Łacha. Dalej w stronę centrum przez Olszynkę, do Żabiego Kruka.
Tam zostawiłem łódkę, a po samochód pojechałem autobusem Komunikacji Miejskiej.
I tak minął mi kolejny dzień na kanu.
|
|
|