Malutki - 2013-10-15, 21:49 Po mojemu krzesiwo ma tylko jedną mocną stronę - jest stylowe. Jeśli zaś idzie o rozpalanie ognia to zwykła zapalniczka piezoelektryczna bije je na głowę w każdych warunkach. A im są trudniejsze tym bardziej.
MalutkiManaT - 2013-10-15, 21:57 Piezoelektryczna czuła na wilgoć, te z kamieniem odporniejsze.ELTECH - 2013-10-15, 22:00 Malutki - chciałbym Cię zobaczyć w terenie powiedzmy późną jesienią albo wczesną zimą
po wywrotce na kanu z zapalniczką w ręku
Zirkau - 2013-10-16, 05:50
madrivercanoe napisał/a:
Trwałość 5000-12000 użyć
ilość użyć= ilość draśnięć a nie ilość rozpalonych ognisk - to wersja dla tych co jeszcze nigdy nie korzystali z krzesiwa.
A co do palenia zapalniczką wyciągniętą z wody - jeśli zamoczona, to dość szybko idzie ją doprowadzić do stanu pracy. Zapałki zamoczone - to katastrofa. (Miałem kiedyś sztormowe w pudełku kartonowym. Fajnie, zapałki wytrzymały, ale draska ? )
ManaT - wszystkie zdjecia w tym wątku która załączyłem są jumane z sieci, tylko dla zaobrazowania przedmiotu o którym się mówi.ManaT - 2013-10-16, 06:07
Zirkau napisał/a:
A co do palenia zapalniczką wyciągniętą z wody - jeśli zamoczona, to dość szybko idzie ją doprowadzić do stanu pracy. Zapałki zamoczone - to katastrofa.
Jeśli piezo to będzie problem z iskrą dopóki porządnie nie wyschnie, często też stos odmawia współpracy już na zawsze, te z kamieniem wystarczy wytrząsnąć, dobrze wytrzeć i po kilku obrotach kółkiem zaczynają iskrzyć. Zapałki trzeba delikatnie umieścić we włosach na głowie, jeśli się je ma , wysychają piorunem.
Zirkau, zapytałem bo mam sentyment, obudziłeś wspomnienia Myszoor - 2013-10-16, 08:19
ELTECH napisał/a:
Malutki - chciałbym Cię zobaczyć w terenie powiedzmy późną jesienią albo wczesną zimą
po wywrotce na kanu z zapalniczką w ręku
Pojęcia nie mam jak będą wyglądać zapałki Malutkiego, ale moje będą suche, podobnie jak zapalniczki Albo jedno albo drugie trzymam razem z palnikiem, w saszetce sztućowej, w walizce ze sprzętem foto i czasem jeszcze w apteczce a każdą z tych rzeczy jak nie w beczce czy wspomnianej walizce to w worku przynajmniej
OT
Większym problemem jest dla mnie czasem rozpalenie ogniska po całodziennej mocnej zlewie - prawie wszystko jest mokre. Wiem - zawsze można wozić ze sobą kilka suchych szczap, ale czasem człek zapomni ELTECH - 2013-10-16, 08:42 i na to jest rada - trzeba sobie z drzewa odłamać kawałek uschniętej gałęzi najlepiej z drzewa a nie podnosić z ziemi bo tam już zawilgotniała do cna i pomimo ze leje deszcz to ta gałąź jest mokra tylko po wierzchu,
Wystarczy ją rozłupać i w środku masz suche drewno
A potem tylko nożem poskrobać na wiórki i masz idealną rozpałkę.Gabriello - 2013-10-16, 12:37 Lechu, widać żeś z survivalem za pan brat
Jak już jesteśmy w temacie krzesania ognia to może ktoś z was go 'tarł'?
Mam na myśli łuk i patyk. Oprócz tego, że ma być suchy to czy jakiś gatunek drzewa jest wskazany?
Ray Mears się trochę namęczył zanim się dymiło ELTECH - 2013-10-16, 12:47 Zasada jest taka żeby patyki były suche i żeby ten patyk którym trzemy był z twardszego drewna. Wtedy będzie ładnie wycierał ten miękki w którym się obraca i dzięki temu nazbiera się na wpół zwęglonego pyłu na którym potem żar jest łatwiej rozdmuchać bo działa jak hubkaMalutki - 2013-10-16, 13:50 Jakieś dziwne macie te zapalniczki. Ja używam tych droższych ( po 2,50 ) dostępnych we wszystkich wiejskich sklepikach. Po zamoczeniu wystarczy parę razy energicznie dmuchnąć między elektrody i pali jak nowa. Jest wrażliwa na niskie temperatury ale noszę je po kieszeniach i nie mają okazji zmarznąć. Zresztą zawsze można nią energicznie potrzeć o udo i podgrzać gaz. Ponieważ są małe lekkie i tanie zwykle mam ich kilka, ale to raczej ze względu na swoje bałaganiarstwo niż ich słabość.
Podpałki nigdy ze sobą nie wożę i jeszcze nie było tak by mi się ognia nie udało rozpalić. Choć bywało ze mi to trochę czasu zajęło.
MalutkiELTECH - 2013-10-28, 21:36 Używałem wielu takich zapalniczek i tak na prawdę to tylko benzynowa Zipo działa zawsze i porządnie ale niestety benzyna wietrzeje.
Jak paliłem papierosy to ciągle dbałem o zatankowanie zapalniczki a od wielu lat nie palę i ten nawyk mi już uciekł.
Także teraz zapalniczkę używam tylko do podpalania gazu przy kuchence i do zapalania pieca w warsztacie. Ale ponieważ jednak używam to widzę jak są dalej zawodne Marshall - 2013-10-28, 23:02 Używam najzwyklejszego chińskiego krzesiwa, od dwóch lat ciągle tego samego (poprzednie zgubiłem w lesie).
Obecnie jest już sporo starte ale jeszcze z rok - dwa posłuży.
Ogień zawsze rozpalam krzesiwem, mimo że zawsze mam również ze sobą zapalniczkę (BIC) oraz podrasowane zapałki.
Dlaczego krzesiwem? Dla zabawy, dla sportu i dla ćwiczenia. Jest niezawodne w każdych warunkach. Odpalam najczęściej korę brzozy.
A to moje pozostałe, wspomniane fajer-startery:
ELTECH - 2013-10-29, 09:32 Marshall - jesteś przygotowany na każdą okazję
Ja jednak noszę tylko krzesiwo. Marshall - 2013-10-29, 11:39
ELTECH napisał/a:
Marshall - jesteś przygotowany na każdą okazję
Ja jednak noszę tylko krzesiwo.
...tylko dlatego, że zapalniczka siedzi w moim zestawie EDC i często się przydaje (np. do izolacji termokurczliwych).
A zestaw EDC połączony z apteczką mam zawsze ze sobą. ELTECH - 2013-10-29, 14:18 No ja tylko nóż i krzesiwo.
Zapalniczka jeździ w skrzynce narzędziowej ale i tak nie korzystam bo termokurcze robię opalarką