Amator - 2012-08-06, 17:18 Zirkau, I właśnie o to chodzi że to jest nieprecyzyjne i trudne do ustalenia .
Problem się zaczyna zwłaszcza nad jeziorami gdzie ludzie mają działki rekreacyjne .
Jak tych działek jest dużo a często mają wyjścia do samego brzegu to nie ma gdzie na ten brzeg wyjść bo część właścicieli działek uważa że to jest ich brzeg i koniec , dobrze że nie wszyscy tak myślą .Zirkau - 2012-08-06, 20:01
Amator napisał/a:
bo część właścicieli działek uważa że to jest ich brzeg
bo brzeg może być ich, ba ich działka może niknąć całkiem pod wodą, ale nie mogą zabronić przejścia, czy postawienia stopy w pasie 1,5 m od linii brzegu.Myszoor - 2012-08-06, 21:54
Zirkau napisał/a:
... ale nie mogą zabronić przejścia, czy postawienia stopy w pasie 1,5 m od linii brzegu.
przejścia przez działkę?drawa - 2012-08-07, 17:38 Tak przez działke . Przypomne że tematem jest ; Prawo a pływanie po rzekach' Tu mamy przykład przejścia przez prywatny teren. http://img31.otofotki.pl/obrazki/vn46_mlyn-1.jpg Z ostatniego spływu po Liswarcie. O przenosce informuje wcześciej tablica na jazie młyna .Co dziwne żeby ją odczytać trzeba podpłynąć blisko i wtedy manewr promowania na wskazanym brzegu jest bardzo utrudniony.Zirkau - 2012-08-07, 19:04
Myszoor napisał/a:
Zirkau napisał/a:
... ale nie mogą zabronić przejścia, czy postawienia stopy w pasie 1,5 m od linii brzegu.
przejścia przez działkę?
ależ oczywiście. Bywa że rzeka czyli tzw. ciek podstawowy zarządzany przez RZGW leży/płynie po gruntach stanowiacych własność prywatną. A jako że Prawo Wodne jest nadrzędne to jako właściciel działki masz ograniczone prawa w zasięgu wody +1,5m od linii brzegu.ewa - 2012-08-07, 19:08 Zirkau ma rację.Amator - 2012-08-07, 20:07 Oczywiście że Zirkau, ma rację tylko jeżeli ciężko wyznaczyć linię brzegu to te 1,5 m robi się problematyczne .
Na rzekach to raczej nie ma z tym większego problemu ale już na niektórych jeziorach to zaczyna robić się problem a jeszcze występuje coś takiego jak grodzenie działki do samej wody .
Są takie widoczki jak działka przy działce i nie ma gdzie się choć na chwilkę zatrzymać , pozostają tylko trzciny o rozbiciu biwaku to lepiej nie wspominać ,
pozytywne jest to ,że są też właściciele działek którzy i na takie coś też pozwolą i to bez opłaty , nieliczni ale są .
Ja nawet tych właścicieli działek rozumie bo kupili nieraz za ciężkie pieniądze ziemię aby na niej wypoczywać a tu się kręci jakiś intruz i jeszcze twierdzi że ma prawo do tego .
Te nieporozumienia biorą się według mnie z niemożności ustalenia właściwej linii brzegu i tego 1,5m od brzegu .Zirkau - 2012-08-08, 06:09 kiedyś było 5 m i ta szerokość faktycznie pozwalała przejść swobodnie. Bo brzegiem mamy prawo przejścia a nie rozbijana biwaku.
sam mam łąkę nad Wartą. I nie przeszkadza mi gdy ktoś się zatrzyma. Problem jest gdy zaczyna biwakować; śmieci.
A co do kupowania działek za cięzkie pieniądze - jak kogoś nie stac na działkę to niech się nie szarpie, bo potem tak chodzi. Przyjedzie taki i zamiast kupić 2-5-10ha to kupuje 300m2. Sąsiad z boku tez. No i jak to miastowe - grodzimy panie, im wyższym płotem (tak po polsku) tym lepiej. A mając te 300m2 wymarzonej działki? walczy o każdy 1 m. Po co ?
Jak podliczyć to dużo taniej wychodzi go wynajęcie pokoju w urokliwym miejscu niż szarpanie się na działke za 60tys a potem domek za kolejne tyle. Ale niestety tak jest.
teoretycznie Starostwa i RZGW powinny czuwac aby takich sytaucji nie było, ale sa zawaleni robotą biurokratyczną, dla innych urzędów i nie maja czasu wykonywać clou ich istnienia.
Stąd warto wiedzieć jakie mamy prawa i nie nadużywać ich. A jeszcze gdybysmy byli przyjaźniej do siebie nastawieni to byłoby lepiej. Nawet jak własciciel wyzywa to czasem można z usmiechem poprosić o pomoc. " czy mógłby mi Pan pomóc" wielokrotnie działa cuda. Oczywiście na skrajnych buraków to nie działa. Ale z tym juz nic samodzielnie nie zrobimy. Tylko nie zapominajmy zgłosić do właściwych słuzb jesli zamierzamy dalej narzekać. Bo jeśli chcemy by coś się zmieniło musimy tego rzadać. Wówczas Starosta, Dyrektor RZGW widząć ilość wpływających spraw w końcu się zdenerwuje i sprawę rozwiąże szybko
Dyrektor RZGW widząć ilość wpływających spraw w końcu się zdenerwuje i sprawę rozwiąże szybko
Trochę znając nasze krajowe realia to najprędzej taki dyrektor zakaże biwakowania i pływania wszelkimi pływadłami , bo to najprościej .
Ale zgadzam się, wszelkie przypadki łamania przepisów należy zgłaszać odpowiednim służbą , czy to samowole budowlaną czy zaśmiecanie .
Najgorsza jest obojętność .
Co do tych z 10 ha to jam mam gorsze doświadczenia niż z 300 m , ale to jest temat na zupełnie inna dyskusję .
Zgadzam się też że humorem więcej z działamy niż cytowaniem przepisów i paragrafów . Nachalne dopominanie się swoich praw działa jak płachta na byka a odrobina humoru nikomu jeszcze nie zaszkodziła .drawa - 2012-08-09, 19:34 W uzupełnieniu mojego ostatniego postu:
Cytat:
Dalej spokojnie dopływamy do Tronin i kolejny nieczynny młyn tutaj niestety przenosimy prawym brzegiem omijając budynek młyna.