Wczoraj byłem ... - Spływ Wisłą do Gdańska - Locja
mantusz - 2012-11-21, 19:12 Miałem pisać relacje z mojego spływu. No ale niestety, szara rzeczywistość czyli praca i brak czasu raczej mi nie pozwola. Niemniej jednak chetnie pomoge, jesli bedziecie mieli jakies pytania.ELTECH - 2012-11-21, 21:28 Temat postu: WISŁA 2013Witam wszystkich zainteresowanych.
Jak w temacie - planuję wyruszyć z 15 letnim synem na spływ od Krakowa do Gdańska
Planowany termin to początek lipca czyli 1-2 i myślę że damy radę w 18-20 dni czyli zakładany czas 3 tygodnie
Obozowanie tylko na dziko a postoje we wsiach czy miastach dla małego zwiedzania i po zaopatrzenie
to tyle jeśli chodzi o założenia
Czy ktoś może coś podpowiedzieć albo jest zainteresowany to zapraszam do rozmowyŻółtodziób - 2012-11-22, 17:45 Odcinek o którym piszesz to ponad 800 km.
Masz do dyspozycji 20 dni daje to więc 40 km dziennie do przeplyniecia.
Nie będe ocenial Waszych mozliwiści fizycznych, jednak jestem zdania że to w wykonaniu "świeżaków" niewykonalne.
Jesli Po drodze planujecie postoje na zwiedzanie, dojda jakieś deszczowe dni ktore skutecznie spowolnia tempo, a do tego napewno będa odcinki do pokonania pod wiatr - co na szerokiej rzece jest bardzo uciążliwe -to dzienny dystans moze sie skrócić do 20 km. A nadrobić będzie bardzo ciężko.
Rozmawiam niekiedy z osobami nie z branży którzy pytaja ile kilometrów dziennie pokonuję. Gdy im odpowiadam że do 30 sa zawiedzeni że tak mało. I zaczynaja kombinować. "To przecież jak nie wioslujesz to woda cie niesie więc robisz tyle co woda".
I jak tu ślepemu o kolorach mówić ?
Jesli przyjac że średni nurt wisly ma 5 km/h to bez wiosłowania w 8 godzin pokonali byście wymagany odcinek. To częsty bląd popełniany przez osoby ktore maja teoretyczna wiedze o pływaniu.(ja tez tak kiedyś liczyłem)
Rzeczywistośc nie jest niestety tak optymistyczna.drawa - 2012-11-22, 20:10 Żółtodzióbzgadzam sie z tobą 40 km dziennie do przepłyniecia jest mało realne ale pontonem[chociaż - smigało sie odcinki patrz ] ELTECHzwiedzanie po drodze ograniczcie do sklepu spożywczego po dwa P. Pieczywo i piwo dla taty i pieczywo i pączki dla syna. Bo jakie to zwiedzanie gdy jeden zostaje przy pilnowaniu łódki.Swego czasu mam bardzo dobre wspomnienia z zwiedzania nadpilicznych miejscowości- boże ile ja sie tych mostów z różnych stron naogladałem , gdy syn poszedł zwiedzać i po zakupy. Warunkiem dobrego spływu jest dobry stan wody w Wisle , co najmiej sredni w spływanym odcinku.Deszczu się nie bój, burze przeczeksz na brzegu , a deszczyk przecież to bedzie lipiec.Nie mniej uważam że dwadzieścia dni na wodzie to przy waszym doświadzeniu za dużo. Rozważ opcje skrócenia spływu i zaczecia go dalej w dół rzeki.. Ja sam też bym chciał w przyszłym roku popłynąć ;królową;.ELTECH - 2012-11-22, 20:12 w rzeczywistości to jest trasa 900-940 km
limit dzienny przyjąłem na ok. 40-50 km.
Myślę że jest to wykonalne ponieważ jak pływałem po Zalewie Zegrzyńskim to robiliśmy i po 40 km w 6-7 godzin przy czym to jest duży zbiornik i jest wiatr i fala i mnóstwo motorówek i skuterów przez co nigdy nie płyniesz na wprost a ciągle trzeba zmieniać kierunki żeby się przodem do fali z kilwateru ustawiać.
Tutaj będzie na pewno mniej motorówek czyli mniej zwrotów, czas na pływanie wydłuży się z 6 do powiedzmy 8-10 godzin no i doczytałem się że średni prąd na Wiśle to 8 km więc sumując wszystko razem do kupy - damy radę
A poza tym jak się rwać to na duże wyzwaniaŻółtodziób - 2012-11-22, 20:36 ELTECH
W takim razie życze Wam wytrwalości.
Ale synowi troche współczuję ELTECH - 2012-11-22, 20:37 dzięki
jak Bóg da to się zrobi Adam, - 2012-11-22, 21:53 Plan ambitny, może i bardzo ambitny. Zawsze jestem pod wrażeniem śmiałych ludzi i śmiałych wyzwań. Jeżeli pozwolisz podzielę się moimi uwagami. Nie mam pojęcia czy te 40 km dziennie i co dziennie na Wiśle to dużo czy bardzo dużo, na mniejszych i krętych rzekach to bardzo dużo. Co innego pokonywać taką odległość przez dzień czy dwa dni, ale kilkanaście dni to duże obciążenie, a jeżeli z jakiegokolwiek powodu wypadnie 1 czy 2 dni to trzeba będzie je nadrabiać i zamiast przyjemnego spływu niepotrzebnie zrobi się wyścig z czasem i odległościami. A co z zwiedzaniem mijanych miejsc odpuszczacie sobie? Jeżeli cokolwiek mogę doradzić to: mając określoną liczbę dni przeznaczoną na spływ, po prostu od razu założyć sobie że kończycie spływ tam dokąd uda się dotrzeć, a jeżeli głównym celem jest przepłyniecie trasy to chyba należy zapomnieć o zwiedzaniu i przynajmniej połowę trasy pokonać w możliwie najkrótszym czasie po to aby mieć rezerwę w razie nieprzewidzianych opóźnień.
Oczywiście ważna jest filozofia pływania czy robimy to dla piękna przyrody i chwili spokoju, czy bardziej jako sport i osiąganie wyników.
Nie oceniam, dziele się tylko moimi spostrzeżeniami, chyba po to jest forum.
Ostatnia kwestia jeżeli będzie potrzebna jakakolwiek pomoc na odcinku od Gniewu w dól do Gdańska to służę pomocą. W razie czego kontakt na priv lub tutaj ,
Pozdrawiam i powodzenia AdamELTECH - 2012-11-22, 22:05 Każda informacja i spostrzeżenia są dla mnie cenne.
Za oferowaną pomoc stokrotne dzięki - jak to mówią nigdy nie mów nigdy:)
Do gdańska dotrzeć muszę bo tam będzie czekała żona
Jak się dzień czy dwa spóźnię to nic się nie stanie bo będziemy mieli wykupiony tydzień w Stegnie Gdańskiej
Ogólnie jestem optymistą i myślę że dam radę.
po to żeby spływ był przyjemniejszy i bezpieczniejszy chcę zainstalować boczne pływaki i zagielek który moim zdaniem znacznie przyspieszy prędkość spływu i spowoduje że nie będę tak skatowany ciągłym pagajowaniem.
Ja chcę to zrobić nie dla sportu ani wyniku tylko dla siebie i żeby synowi pokazać też jak można fajnie spędzić czas.
Co prawda łazimy razem po lasach i to lubimy ale na wodzie tak na poważnie będzie po raz pierwszy bo wakacyjnych krótkich wypadów nie liczę choć bardzo mu się podobało.
wszystko wyjdzie w praniu ale skoro ktoś już to nie raz zrobił prze de mną to ameryki nie odkrywam i będzie to raczej pokonywanie samego siebie
A jeśli z grafiku będzie wychodzić że brak czasu na zwiedzanie to zwiedzanie odpuszczę.
Krakowa Warszawy Trójmiasta i paru innych miast po drodze zwiedzać nie muszę bo znam więc myślałem raczej o zerknięciu na to czego nie znam tak chociaż przelotnie bo jeśli się spodoba to mogę wtedy sobie zrobić oddzielną wycieczkę aby to zwiedzićgreg barcz - 2012-11-23, 01:46 Moja rada na dluga trase, dobierz dobrze ludzi, trzy tygodnie razem moze nie byc ciekawe . Jestem przewodnikiem canoe po polnocnym ontario i z mojego doswiadczenia wiem ze ludzie sie szybko nudza na wodzie i wtedy zaczynaja sie problemy zamiast przyjemnosci. Druga sprawa to sprawnosc fizyczna wioslowanie w jednej pozycji jest meczace kryzys nastepuje przewaznie po 10 dniach. 50 km po wisle jest spokojnie do zrobienia,zasada jest rano zaczynasz i robisz jedna dluga przerwe na odpoczynek i obiad od 11do 13 potem plyniesz do 4. Najwiecej czasu zabiera poranne sniadanie i pakowanie , a bagazu ci sie uzbiera ze sie sam zdziwisz . Taka trasa jest bardzo monotonna wiec uzboj sie w cierpliwosc . Za syna trzymam kciuki jak przeplynie beda z niego ludzie . Zycze powodzenia i chetnie sluze rada.Amator - 2012-11-23, 10:26 Co do Wisły Polecam poczytać to Wisłą w głąb Polski .
50 km dziennie według mnie to jest dużo i to nawet dla sprawnych i zaprawionych "kanuistów ".
To ma być spływ a nie wyścig, a piękne miejscowości na trasie są .
Kilka danych z mojego spacerku .
Dystans
23.55 km
Czas w tym dwie przerwy na kawę prawie po 1h każda .
5g:22m:03s
Śrenia prędkość
4.4 km/h
Maksymalna prędkość
12.5 km/h
Zastrzegam że płynąłem bardzo turystycznie .
Czu koniecznie trzeba dopłynąć do celu . Ważne żeby gonić króliczka a nie go złapać .drawa - 2012-11-23, 18:17 Przeszkody
Cytat:
Płynąc możliwie najdłuższym odcinkiem Wisły z Goczałkowic do Gdańska napotkać można szereg przeszkód.
czytajELTECH - 2012-11-23, 21:33 Za wszystkie uwagi serdecznie dziękuję.
Jeśli chodzi o przeszkody to tę mapkę już oglądałem więc mam jako taką znajomość zagrożeń
Jeśli chodzi o styl pływania to ja myślałem raczej o takim jaki mieliśmy żeglując po mazurach lata temu czyli późne szybkie śniadanie ( koło godz.9 z rana ) i płynięcie do popołudnia ( tak koło godz 19 )a potem rozłożenie obozowiska i na spokojnie przygotowanie porządnego posiłku tak żeby nadrobić stracone kalorie.
Jeśli chodzi o rozkładanie i składanie obozu to myślę że aż takiej tragedii nie będzie bo i nie myślę rozkładać obozu na tydzień tylko aby wygodnie przekimać i najeść sięELTECH - 2012-11-23, 23:46 Jak uważasz czy moje założenia są słuszne czy z gruntu fałszywe ?
Co mógłbyś doradzić ???greg barcz - 2012-11-24, 04:04 Zalezy jak sie do tej wyprawy ustawisz psychicznie, moja najdluzsza trasa to 330km
z grupa ludzi. Wiem ze wisla stanie sie po paru dniach nudna ,te same widoki i meczace wioslowanie, jesli towarzystwo cierpliwe i dobrane napewno sobie poradzicie, bardzo duzo zalezy od silnej woli .Taka trasa to jest wielkie wyzwanie. Jesli to jest twoje marzenie zaczynaj przygotowania dzisiaj. Zwiniecie obozu, namiotow, spiworow, mycie garnkow i zapakowanie canoe zabiera czas. Dobrze ze po drodze sa sklepy to nie musisz brac wszystkiego ze soba ,ja musze. Nad wisla sie urodzilen i wychowalem.