Na biwaku: odpoczynek / kuchnia itp. - Filtry do wody
Matusz - 2013-01-01, 10:20
ELTECH napisał/a:
ja już myślałem o zalożeniu na smoka jakiejś gąbki do wstępnego filtrowania większych zanieczyszczeń
Vario ma na końcówce ssącej założone sitko i coś w rodzaju spławika. Ustawia się odpowiednią głębokość i wrzuca do wody.
MatuszELTECH - 2013-01-01, 12:28 tak widziałem ale myślałem o takim dodatkowym podrasowaniu tej końcówki
Mam akwarium i kiedy miałem filtr gąbkowy miałem mniej czyszczenia rurek niż kiedy zmieniłem filtr i ten filtr na końcówce ma taki patent do wyłapywania zanieczyszczeń.
Jakoś im patent nie wyszedł i czasem trzeba rurki poprzepychać ManaT - 2013-01-06, 22:48
Matusz napisał/a:
Nie wiem. Nie pływałem tymi rzekami. Wydaje mi się jednak, że filtr + gotowanie powinien zlikwidować zagrożenie zanieczyszczeniami biologicznymi.
Filtr + gotowanie i bakterie oraz wirusy mamy z głowy. Na ile chemia zostanie zatrzymana przez Vario? Mam nadzieję, że mikropory i węgiel aktywny zrobią swoje.
Czy ktoś już filtrował i pił wodę z bardzo brudnego źródła? (Odra/Wisła)ELTECH - 2013-01-07, 12:30 Z tego co wiem to takie testy już były robione przez znanego podróżnika Marka Kamińskiego który zrobił zimowy spływ Wisłą i pił wodę z Wisły oraz żywił się złapanymi rybami ale artykuł czytałem dawno i na 100 % pewny nie jestem.
Trzeba by to w necie poszukać i jeszcze raz przeczytać - w każdym razie Marek Kamiński jeszcze żyje ManaT - 2013-01-07, 14:11 No to i my pożyjemy
Masz już jakieś konkrety? Cena, termin?ELTECH - 2013-01-07, 15:06 filtr pójdzie z następną dostawą więc czekam na konkrety od Piotrka a teraz może przyjedzie troszkę złomu czyli kuchenka
KUCHENKASzajba - 2013-01-07, 16:33 Żeby trochę nakręcić dyskusję
Właściwie to czego tak naprawdę obawiamy się pijąc wodę bezpośrednio z rzeki czy jeziora?
Wydawać by się mogło że więcej zanieczyszczeń wchłaniamy do organizmu wdychając zanieczyszczone powietrze, nikt jednak (pomijam nieżyjących jak Jackson) nie chodzi na codzień z filtrem na twarzy. Nie obawiamy się zażywania kąpieli w rzekach czy jeziorach, mimo iż nie raz, nie dwa zachłystujemy się wodą, zachłystują się nią, a nawet piją Nasze małe dzieci podczas kąpieli i nic na to nie poradzimy. Piją tę wodę Nasze zwierzęta domowe, i żyją, może niezbyt długo, no ale taka ich natura.
Rozumiem że można wodę przegotować i z reguły wykorzystujemy ją po zagotowaniu, jednak walczenie ze wszystkim co się w tej wodzie znajduje uważam za niepotrzebne i zbędne.
Piję wodę bezpośrednio z cieków wodnych od najmłodszych lat i jak do tej pory żyję, a jedyny rozstrój żołądka grozi mi po wypiciu ciepłej wódki. Podobno mam tasiemca, ale to tylko opinia mojej żony. Konsumuję produkty z półek sklepowych nie zastanawiając się czy są pseudo-ekologiczne, czy jak większość - GMO, czy są z norweskich rzek czy z chińskich bagien.
Teraz możecie mnie obwiesić vest15 - 2013-01-07, 16:42 prawdę prawisz , ale woda na Mazurach nieco różni się od wiślanej .
Pływając Krutynią , Sapiną , Biebrzą czy nawet Narwią problem wody pitnej dla mnie nie istniał ManaT - 2013-01-07, 17:11 Tanew i Śniardwy dawno temu piłem cedzone przez koszulkę, niektóre czyste jeziora bezpośrednio. Kwisę w zeszłym roku gotowałem i piłem, jednak Wisłę wolę przez filterek. Lechu pamiętaj o mnie!GrzesiekD - 2013-01-07, 20:34 Miałem chęć kupić sobie kiedyś taki filterek.Zasada jego działania jest taka sama jak w filtrach odwróconej osmozy używanych w domach lub w akwarystyce.Zrezygnowałem
jednak z niego gdyż wyczytałem na jakimś forum surwiwalowym że pomimo tego że
membrana (filtr ceramiczny)posiada jakąś tam trwałość-możemy dzięki niej przefiltrować ileś tam litrów wody to jednak należy ją wymieniać raz w roku-a tego to
już nam producent nie podaje.Proszę poprawcie mnie gdybym się mylił gdyż ciągle
chodzi mi on po głowie.ManaT - 2013-01-07, 20:43 UUU nie strasz! Na zdrowy rozum to ani ceramika ani szkło nie powinny stracić swoich właściwości leżąc i nic nie robiąc. Po użyciu (rejsie) trzeba filtr wypłukać i pozbyć się drobnoustrojów, i jeżeli to się dobrze zrobi to chyba czas tu niewiele jest w stanie popsuć?
Teraz może poprośmy ekspertów do tablicy. Mam nadzieję, że surwiwale głoszą nieprawdziwe ploty.ELTECH - 2013-01-07, 23:05 Co prawda dawno pływałem na Mazurach i na pewno wiele się zmieniło na niekorzysc ale jednak swego czasu Sapina miała 1 klasę czystości wody i w górnym biegu woda był jak kryształ czyli tak jak byś nalał z kranu.
Nie raz trafiło się chłeptać wodę z potoku czy rzeczki a z jeziora nieraz braliśmy nawet do gotowania makaronu czy innych dziwnych rzeczy.
Jednakowoż mazury jest ( był) jednym z najczystszych terenów Polski.
Co innego Wisła - od lat używana jest jako główny ściek-rynsztok Polski
Jeszcze kilkanaście lat temu w Warszawie mówiło się że woda w Wiśle w nocy świeci a jak wrzucisz do Wisły kliszę fotograficzną to wyjmiesz wywołaną.:mrgreen:
Coś w tym jest
Przez ostatnich parę lat widywałem nawiedzonych którzy w Wiśle się w wakacje kąpali a potem
Leczyli się na choroby skóry i Bóg raczy jeszcze wiedzieć na co.
Wiele na pewno zależy od indywidualnej odporności organizmu więc też i nie ma co psów i ludzi tu porównywać.
Generalnie filtry powstały głównie dla użytkowników działających w dżungli. a tam w jednej kropli wody jest bez porównania wielokrotnie więcej żyjątek niż u nas i to wielokrotnie groźniejszych.
Z tym wszystkim to jest tak jak z odpornością cywilizacyjną bo jak biali zaczęli zwiedzać dżunglę ameryki i nie tylko to niemalże wytrzebili miejscowych indian swoimi chorobami na które miejscowi nie byli uodpornieni.
Lepiej zapobiegać niż leczyć , łatwiej przyjemniej i mniej boleśnie nie mówiąc o kosztach.
i stąd przynajmniej jeśli chodzi o mnie dążenie do posiadania filtra.
Niestety przyroda polska i ogólnoświatowa coraz bardziej się degraduje bakterie i wirusy mutują szybciej niż nasze organizmy się do nich przyzwyczajają i zaczynamy żyć w coraz bardziej sterylnych warunkach przez co nasze organizmy się wyjaławiają zarówno z tych złych bakterii jak też i dobrych.
Myślę że moje przynudzanie troszkę długie z resztą ale prowadzi do jednej myśli.
Warto mieć i używać filtr bo tak jest po prostu bezpieczniej dla nas samych.
Podobno we własne zdrowie warto inwestować ale ja też inwestuję we wrodzone lenistwo bo lepiej mi posiedzieć 15 minut i napompować 10 litrów wody niż dymać 10 km z buta targając wodę na plecach i myśląc czy mi ktoś kanu nie zajuma przez ten czas.
i druga myśl - w sredniowieczu ludzkość uniknęła wielu pandemi dzięki temu że prawie nie pili wody natomiast spożywali gorzałę wino i piwo i w takim wypadku zamiast zakupu filtra inwestujemy w kilka skrzynek browca i nie dopuszczamy do kaca przez cały okres spływu mrsimson - 2013-01-08, 10:14
ELTECH napisał/a:
Z tego co wiem to takie testy już były robione przez znanego podróżnika Marka Kamińskiego który zrobił zimowy spływ Wisłą i pił wodę z Wisły oraz żywił się złapanymi rybami ale artykuł czytałem dawno i na 100 % pewny nie jestem.
Trzeba by to w necie poszukać i jeszcze raz przeczytać - w każdym razie Marek Kamiński jeszcze żyje
Cześć!
Marek Kamiński pił wodę, ale filtrowaną, a ryby były złowione przez rybaków i poddane liofilizacji tu masz linka do dyskusji na pl.rec.kajaki: http://www.kajak.org.pl/p...roup=1&id=48352
PiotrManaT - 2013-01-08, 15:09
ELTECH napisał/a:
nie pili wody natomiast spożywali gorzałę wino i piwo i w takim wypadku zamiast zakupu filtra inwestujemy w kilka skrzynek browca i nie dopuszczamy do kaca przez cały okres spływu
Nie, nie, filtr jest potrzebny. Kanu ma ograniczoną ładowność, mniej wody = więcej piwa, wina i gorzały ELTECH - 2013-01-10, 11:01 dokładnie