start Wola Sufczyńska
meta Mlądz
Na tym odcinku Świdra byłem pierwszy raz. Przez pierwszych kilkaset metrów przekonany byłem że spływ będzie sielski z mała domieszką zwałek ale po paru minutach nastąpiła mała zmiana nastawienia . Pojawiła się tama , za nią rzeka zwęziła się do kilku metrów a jej bieg co i rusz przegradzały zwałki.Ponieważ na wodzie byliśmy po siedemnastej po ok trzech kilometrach rozbiliśmy biwak. Rano po pokonaniu kilku zwałek znaleźliśmy się w Kołbieli gdzie dołączył do nas kajak . No i się zaczęło ... Odcinek Świdra od Kołbieli do Sępochowa to dla kanu zażynka na całego . Kajakarz zwałki pokonywał z rozpędu , lub bez wychodzenia z wody przeciągał swoje pływadło górą , przenoskę zrobił chyba raz . Ja kanujkę co chwila targałem na plecach . Do tego graty,oraz noszenie dzieciaka przez pokrzywy . Tak do Sępochowa nasza prędkość wynosiła może 1 km/h . Dopiero od tej miejscowości dało się żyć . Prawda że nadal zdarzały się zastawki ale częstotliwość przenosek niebyła już tak upierdliwa .Od Woli Karczewskiej dodatkową atrakcją stały się kamienie i głazy , które przeważnie udawało się ominąć .Przeważnie , bo nie wszystkie, po którymś uderzeniu pękło dno i zrobił się przeciek. Zakończenie trasy w Mlądzu koło Otwocka.
Ogólnie spływ bardzo udany , rzeka czysta , śmieci niewiele . Pomijając trudny odcinek Kołbiel-Sępochów polecam .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach