forum.Kanu.pl » Strona Główna

 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
najprostrza kuchenka obozowa - gotowanie wody
Autor Wiadomość
Felix 
osobnik polihydrofilny


Dołączył: 31 Mar 2014
Posty: 48
Skąd: Warszawa/Iława
Wysłany: 2014-04-11, 01:39   najprostrza kuchenka obozowa - gotowanie wody

W wątku "filtry" pisałem o konieczności przegotowywania wody. To może być problemem, jeśli osób jest sporo i wody trzeba dużo.
Początkowo używaliśmy rożnych gotowych sprzętów typu ruski prymus, butle gazowe, kociołek wiszący na trójnogu itp., ale wszystko miało poważne wady, np. gaz - mało wydajny czyli duża masa w łódce (butle 5 kg, czy kilkanaście wkładów po 0,5 kg) albo prymus - też mało wydajny, trudny w obsłudze i niebezpieczny a kociołek niepraktyczny, trójnóg duży.
Rozwiązaniem okazała się najprostsza możliwa konstrukcja: trzy rurki stalowe (lub coś podobnego, np. śledzie od NSa) wbite w ziemię w dołku:

http://majstic.futurehost...kowa.szybka.jpg

jeszcze oszczędniejszym (lżejszym - tu już nic dodatkowego nie wozimy) są po prostu trzy kołki drewniane (ale za to trzeba na każdym noclegu je wyciąć, co kilka minut zajmie):



Jeśli kołki są "świeże", wilgotne, to można zagotować i 20 litrów zanim się wypalą na tyle, że trzeba by wymienić. Tu po zagotowaniu 3 x 5L:



Taka konstrukcja (metalowa lub z grubszych kołków) ma nośność zupełnie wystarczającą nawet na 10 litrowy garnek. U nas zwykle jest to 5 litrowy czajnik. Zagotowanie tych 5L wody to dosłownie kilka minut, trzy czajniki - w pół godziny. Jeśli to mało, to rozwiązanie jest skalowalne, znikomym wysiłkiem można uzyskać 2 czy 3 palniki:



Wystarcza na 15-20 osób.

Wykopanie dołka, wbicie rurek i rozpalenie ognia to może z 10 minut. Zakładam, że łopatkę i siekierkę (lub coś podobnego) każdy na spływ zabiera. Należy dołek obsypać wokół wydobywaną ziemią i warto mieć obok wiaderko (np. z "odstającą się" wodą do kolejnego gotowania), co daje gwarancje bezpieczeństwa p-poż.
Dokładanie drewna nie wymaga zdejmowania czajnika, jest bardzo wygodne.
Po użyciu wystarczy wyjąć rurki/kołki i zasypać dołek. Wielokrotnie rano, nawet osoby, które wiedziały gdzie była kuchenka, nie mogły znaleźć miejsca po niej (zwłaszcza jeśli ładnie wytnie się darń przy kopaniu) - czyli prawie nie ingerujemy w przyrodę.

Oczywiście nie każdemu pewnie pasuje przynoszenie chrustu i palenie ognia, są też miejsca, gdzie trudno znaleźć na to miejsce (choć np. nie zdarzyło się nam jeszcze by na polu namiotowym zabrakło wyznaczonego miejsca na ognisko). Z drugiej strony, wszyscy, którzy i tak lubią posiedzieć przy ogniu, docenią dodatkową przyjemność którą daje takie gotowanie. No i nawet przez kilka godzin wieczornego siedzenia przy ogniu cały czas mamy gorącą herbatę.
Serdecznie polecam.
_________________
Jarek
 
 
Radek 


Pomógł: 20 razy
Dołączył: 24 Wrz 2006
Posty: 1219
Skąd: Raciąż
Wysłany: 2014-04-11, 06:06   

Najstarszy Zlotowy czajnik:

Kilka razy był już "łatany" przez Rafała ;) .
_________________
Radek
www.radekkanu.com
 
 
Myszoor 
Miłośnik Myszek :)


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 23 Kwi 2010
Posty: 1384
Skąd: zDolny Śląsk
Wysłany: 2014-04-11, 08:19   Re: najprostrza kuchenka obozowa - gotowanie wody

Felix napisał/a:


kurcze :) genialne w swoje prostocie :)

Ma tylko jedną wadę - jak ze wszystkim na ognisku - potrzeba do tego extra garnka i extra czasu na to by go przed pakowaniem umyć :\

To nie tak, że mam coś osobiście do takiego gotowania, bo nie mam - przeciwnie - na ten sezon zmontowałem sobie nawet jakiś ruszt z nóżkami, ale logistyki dodatkowego gara w ramach aktualnego stylu przygotowywania posiłków jeszcze nie ogarnąłem :)
_________________
Good judgment comes from experience, and experience comes from bad judgment : ) | Mysia Perć™ : P
Dumoine - zapiski z budowy -> eBook
 
 
Gabriello 


Pomógł: 6 razy
Dołączył: 10 Maj 2012
Posty: 523
Skąd: Lubań
Wysłany: 2014-04-11, 10:01   

100% ekologiczne, materiał na kije praktycznie wszędzie.
Gotuje się ino parę widać na zdj. :smile:
Konkurować może chyba tylko z blaszanym stojakiem składanym na płasko.
Swoja drogą, ile może ważyć (i kosztować) taki blaszak? Bo to dodatkowy ciężar do targania.
 
 
Felix 
osobnik polihydrofilny


Dołączył: 31 Mar 2014
Posty: 48
Skąd: Warszawa/Iława
Wysłany: 2014-04-11, 11:32   

No, garnek jak coś konkretnego się gotuje, to zawsze umyć trzeba, ale zalany wodą na noc zwykle nie zabiera dużo czasu. Natomiast czajnika w zasadzie nie myję. Po wylaniu wody (i ewentualnie przesuszeniu, ale zwykle jest ciepły więc trwa to z pół minuty) wkładam do niego zestaw "herbaciany" czyli pojemnik z cukrem, herbatami, cytryny, łyżki itp., całość w worek "śmieciowy", żeby sadza nie brudziła i do pokrowca (nie musi być wodoszczelny, u mnie ze zwykłego "ortalionu"). W sumie chwila, jak każde pakowanie.
Do czysta, czyli gołego aluminium, umyłem go 3 razy w ciągu 35 lat, bo po jakimś czasie powłoka sadzy zaczyna być warstwą izolacyjną zmniejszającą efektywność gotowania.

Sam czajnik waży niewiele, tyle co gar aluminiowy ok. 8l. nie ważyłem, ale może z pół kilo, raczej mniej.
_________________
Jarek
 
 
Zirkau 
Zirkau

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 25 Sie 2007
Posty: 525
Skąd: Zirkau
Wysłany: 2014-04-11, 15:30   

Gabriello napisał/a:

Swoja drogą, ile może ważyć (i kosztować) taki blaszak? Bo to dodatkowy ciężar do targania.


kuchenka ekspedycyjna 200-300g (zależnie od wersji i producenta) i cena ok 60-70 zł.


A co do mycia ogniskowych garów - nie ma sensu nadmiernego szorowania - lepiej w worek w przewożenia który broni przed brudzeniem. A nad woda, zawsze można użyć piasku do ścierania tej najgrubszej warstwy sadzy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Skocz do:  

Aktywności propagowane w tym forum mogą być niebezpieczne dla życia lub zdrowia.
Administrator nie bierze odpowiedzialności za ewentualne wypadki zaistniałe podczas ich uprawiania.
Pływaj zawsze w kamizelce asekuracyjnej. 90% (!) utonięć można by uniknąć gdyby ofiara miała ją założoną!

Korzystanie z Forum.Kanu.pl i www.Kanu.pl oznacza akceptację Regulaminu oraz zgodę na wykorzystywanie plików "cookies".

Administratorem www.Kanu.pl i forum.Kanu.pl jest Piotrek "Myszoor" Kaleta.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group