To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
forum.Kanu.pl »
Pośród trzcin i kamieni

Kanu - konstrukcje ze sklejki (Plywood) - CINDERELLA

Żółtodziób - 2012-08-03, 12:19

Rzeczywiście to rozwiązanie nie jest najszczęśliwsze.

Rozpórka ta działa nie tylko na ściskanie ale też na rozciąganie. Dzieje sie tak w sytuacji gdy siły wyporu lub obsciążenia skupione przyłozone sa bliżej dziobów, Czyli pływanie na fali, przenoszenie kanadyjki wraz z bagażem, czy przeciąganie przez przeszkody w wodzie. Wtedy burty sie "rozjeżdzają"
Również dzielenie listwy wewnętrzej to brak ciągłości brzegu burty. W tym przypadku obciażenie gnące przenosi tylko listwa zewnętrza i to w miejscu najbardziej obciążonym.
przekładki stosowane pomiędzy listwami wewnętrzna a zewnetrzna maja za zadanie uczynienie brzegu bardziej sztywnym (po inżyniersku zwiększenie momentu statycznego przekroju), co w miejscu dzielenia zostało zniweczone.
Ale przypuszczam że takie rozwiązanie zostało wykonawcy zasugerowane.
Tu też tak jest:

http://www.hobbo.net/foto...eter/8511dc.jpg

Więc to nie przypadek.
Jest to więc raczej element ozdobny.

Może też po czasie w miejscu nieciągłości nastąpić utrata płynnej lini listwy.

Takie rzeczy zdażają sie nawet przy zachowaniu ciągłosci obu listew w sytuacji gdy wystąpia jakieś miejscowe osłabienia listwy (sęk, zmiana kierunku słojów)

Osobna sprawa to wytrzymałośc tych wkrętów mocujących rozpórkę przy podnoszeniu łódki za nią. Przy ich poluzowaniu nie bedzie mozliwości dokręcić gdy zostana przykryte listwą zewnętrzną.

Sugerował bym w takim przypadku zastosowac złącze typu meblowego (niekoniecznie fabryczne). Przechodzące przez cała listwe zewnetrzną.

http://www.hardwaremonste...zkowa-imbus.jpg

Znacznie bardziej wytrzymałe. choc mniej estetyczne.

Na szczęście listwy zewnętrzne sa jesionowe więc nie musi sie nic złego stać. :wink:

Laik - 2012-08-03, 22:41

Piątek 3 sierpnia

Moja najkrótsza odpowiedź na Wasze cenne uwagi: przykro mi, ale za późno. :oops: No ale cóż, za niewiedzę się płaci. Pozostaje mi mieć nadzieję, że ewentualni naśladowcy, albo inni początkujący już tego błędu nie popełnią. Dla usztywnienia tego feralnego miejsca jedyne, co mi przychodzi na myśl, to położenie tkaniny i zalaminowanie tego łączenia od spody. Mogę nawet podkleić to miejsce sklejką. Choć znając siebie, zrobię to dopiero, kiedy zauważę, że dzieje się tam coś niewłaściwego.
Zanim przeczytałem Wasze uwagi, a robię to dopiero po opuszczeniu "stoczni", już przykleiłem drugą, kryjącą wkręty listwę zewnętrzną.




Następnym razem już nie odważę się kleić tej listwy na raty. Drugą listwę było o wiele trudniej dopasować do już zamocowanej. Listwa nie chciała się układać równolegle do swojej poprzedniczki. Wykorzystałem wszystkie ściski stolarskie jakie były w okolicy.





a na dodatek zrobiłem kolejne, szersze klamry ze starej sklejki:




Przewidując trudności, zaangażowałem troje pomocników do przytrzymywania i dociskania listwy.
Pocieszam się tym, że to chyba ostatnie takie konkretne klejenie przy tej budowie ...

Dziękuję za uwagę i czekam na dalsze uwagi lub wskazówki.
Może w takim razie przedstawię jakie mam najbliższe plany. Sprostujcie je, jeśli są błędne;
- jutro mam zamiar wyszlifować przyklejone ostatnio wszystkie listwy; wewnętrzne i zewnętrzne
- następnie chciałbym pomalować żywicą przygotowaną już stronę zewnętrzną kadłuba
- po przeschnięciu tego malowania chciałbym odwrócić kadłub i pomalować wyszlifowane listwy.
To tyle na jutro.
Marzy mi się próbne wodowanie w niedzielę.
Czy ten plan jest szalony i wymaga korekty?

Pozdrawiam.

Żółtodziób - 2012-08-04, 08:31

Pozwolę sobie w takim razie na jeszcze jedna sugestię.

Albo na dwie :)

1. warstwowe ukladanie listwy to wcale nie taki zły pomysl. Owszem uciążliwy i czasochłonny. Ale ułożenie jednej grubej listwy zwłaszcza wymagajace gięcia w dwu plaszczyznach ( przy podwiniętych dziobach) to karkolomna walka z materią.

2. nawiązując do 1. Jeżeli przy ukladaniu listwy w okolicach dziobów wymagane bylo doginanie jej równiez do góry to sugerowalbym wykonanie klinowego pocienienia listwy na dlugości 40- 50 cm coś jak na pierwszej fotografii ktorą radekkanu zamieścil. Ma to walor estetyczny - bo gruba listwa biegnąca do samego dziobu w połączeniu zbardzo cienkim(ostrym) dziobem nie prezentuje sie najciekawiej.
Zaś walor techniczny jest taki, że zmniejsza sie sztywnośc w skrajnym odcinku. Przez co listwa mniej "szpanuje" więc mniej jest narażona na rozwarstwienie. Podobnie jest przy wiosłach na przejściu pióra w trzon.

co do malowania żywicą to proponuje kilkakrotne "impregnowanie" drewna rozrzedzoną acetonem (albo nitro rozpuszczalnikiem) . Jednak dobrze zrobic próbe na kawałku surowego drewna bo niektóre żywice przy takim traktowaniu robia sie mleczne. A to nie wygląda najlepiej. Malowanie surową żywicą sprawia, że nie wnika ona wgłąb drewna lecz leży na powierzchni. Więc go nie impregnuje. Jeśli więc woda przedostanie się przez uszkodzenia pod tę warstwę to zapoczątkuje procez butwienia drewna.
Jeśli łódka będzie turystyczną a nie niedzielną to pozostawiona na noc będzie leżeć dnem do góry. Przez noc listwy potrafia nacignąć mnóstwo wilgoci z deszczu i rosy widocznych pod powloka jako ciemne plamy. Niestety przez dzien nie wysychają. I każdej nocy jest coraz gorzej. To samo dotyczy dziobowych węzłówek.

Z tego powodu zrezygnowałem całkiem z malowania listew i tylko je impregnuję- olejem do mebli ogrodowych. Po 2 sezonach nie ma śladu butwienia. Jest niestety inny problem. Listwy takie sie brudzą a impregnacje trzeba powtarzać przed każdym sezonem.

Ale cos za coś.

PS

Pozazdrościć tak życzliwych sąsiadów dzięki którym udalo sie tyle ścisków zgromadzić :smile:

Laik - 2012-08-04, 23:17

sobota 4 sierpnia

Plan na dzisiaj był bardzo napięty (a zaczynam dopiero po południu)



Jeżeli chodzi o skosowanie listew przy dziobie i rufie, to tę poprawkę uniemożliwiło mi wczorajsze przykręcenie listew zewnętrznych właśnie przy dziobie i rufie dodatkowymi wkrętami z powodu niemożności założenia w tym miejscu ścisków. Miejsca te zostały natychmiast zaszpachlowane żywicą:





radekkanu napisał:

Cytat:
Z punktu estetyki, wypada zaokrąglić czoło pokładów.
Linia prosta gryzie się z liniami kanu?


czy tak jest lepiej?



Jeszcze tylko szlifowanie przyklejonej wczoraj listwy zewnętrznej, no i udokumentowanie stanu aktualnego;



No i ostatni punkt planu na dziś ( o tej porze powinienem pisać wczoraj), czyli malowanie kadłuba z zewnątrz:



Właściwie to by było na tyle.
Siodełka zostawię sobie do roboty dopiero, jak się okaże, że moje "dzieło" nie tonie, no i że ja potrafię tym pływać. Bo jeszcze nigdy w życiu w czymś takim nie pływałem... :roll:
Sam jestem bardzo ciekaw jaki i kiedy będzie mój następny post.
Dziękuję za uwagę i pomocne wskazówki. Przepraszam, że z nie wszystkich potrafiłem skorzystać.

Malutki - 2012-08-05, 11:31

Cytat:
http://www.hobbo.net/foto...eter/8511dc.jpg

Więc to nie przypadek.
Jest to więc raczej element ozdobny.


To nie jest przypadek, i nie jest to element ozdobny a zasadniczy element usztywniający łódkę.
Szczyt burty z listwami możemy traktować jako belkę o dwóch pasach. Podczas gięcia zewnętrzny pas jest rozciągany, a wewnętrzny ściskany.
Czyli jeśli jeśli burty chcą się "rozjechać" to zewnętrzna listwa jest rozciągana , a wewnętrzna ściskana i nie ma znaczenia że jest poskładana z kawałków. W sytuacji odwrotnej gdy burty chciały by się "zjechać" do rozciągania wewnętrznej listwy nie dochodzi gdyż jest podparta i o obciążenie bierze na siebie rozpórka.
Czyli mechanicznie jest to rozwiązanie poprawne a wykonawczo sporo łatwiejsze gdyż łatwiej się układa listwy 2m niż 4m.

Malutki
www.hobbo.net

Żółtodziób - 2012-08-05, 12:16

rozjeżdzanie burt to oczywiście jeden z przypadków obciążenia.
Ale w praktyce wystepuja tez inne.

Przy plywaniu na szybkim nurcie z przeszkodami nie do uniknięcia są uderzenia burtą o przeszkode.
Przy obciążeniu tylko 2 wioślarzami bezwladność całości jest bardzo duża.
Uderzona burta odgina sie do środka, a przeciwna przez poprzeczke na zewnątrz.

Tak sie jakoś dziwnie składa że najcześciej uderza sie w miejscu najszerszym :???:
A wtedy przydalo by sie żeby pas wewnętrzy też spełnił swoją rolę bo będzie rozciągany.


Jeśli jeszcze cos zasugerować mogę, to "zatępienie ostrych krawędzi" listwy zewnętrzej.

Kciuki będa mniej otarte.

Oczywiście ja też czekam z niecierpliwością na wrażenia z pierwszego pływania.

Laik - 2012-08-05, 19:07

Niedziela 5 sierpnia
Prawie 3 tygodnie od „rzucenia kości”

Ludzieee, mam statek! :mrgreen:
(będąc dzieckiem, wszystko co pływało to był statek)

Podniecenie trzymało mnie dzisiaj już od rana. Ale pogoda raczej nie zachęcała do zabawy nad wodą.
W końcu, w asyście rodzinki i kilku przyjaciół rozpoczęliśmy uroczystość nazwaną szumnie wodowaniem. Najpierw ważenie. Waga wskazała:

28 kg
Po przeniesienie nad niedaleki staw ostrożnie położyliśmy moje dzieło na wodzie i cisza…
Nic nie trzasnęło, nic nie pękło, nic nie przecieka, na wodzie się trzyma i to nawet prosto!
Z drżeniem nóg i biciem serca stawiam nogę na dno mojej łódki. O dziwo … łódka nadal nie tonie, mało tego, dno się nawet nie ugięło. No, może kadłub się lekko zanurzył. Teraz druga noga i szybkie uklęknięcie, żeby obniżyć środek ciężkości, bo pomimo płaskiego dna to kanu jest bardzo chybotliwe.
Łódka nadal nie tonie! Pierwsze próby utrzymania równowagi, pierwsze ruchy wiosłem, oczywiście na uwięzi w asekuracji członków rodziny i decyzja: cumę rzuć!




Ludzie, co za uczucie; utrzymuję się na wodzie na sprzęcie, który sam zbudowałem, i to w trzy tygodnie!
Pierwsze próby wiosłem (przecież przejrzałem filmiki na jutubie i poczytałem wskazówki doświadczonych kanuistów), ale u mnie to nie tak wygląda jak tam! No ale po chwili łódka zaczyna po woli przesuwać się po wodzie. Chyba płynę:



To nic, że krew do stóp już chyba nie dopływa, cały jestem spięty i spocony, ale płynę. A co mi tam, jeszcze jedno zdjęcie:



Po tych kilku chwilach już wiem, że na pewno muszę zrobić siodełka, pomimo podniesienia środka ciężkości. Jeżeli pływanie ma być przyjemnością, to nie mogę pływać z bólem w nogach, bo po chwili już nawet nie potrafiłem normalnie wysiąść na brzeg. Po prostu nogi zdrętwiały. Oczywiście wszyscy zebrani też sprawdzili jak się takim czymś pływa i o dziwo, nikt nie zaliczył wywrotki. Czyli z tą statecznością nie jest tak źle. Tym razem zdjęcia robiłem już ja:



Teraz mogę ze spokojem dokończyć pewne niedoróbki spowodowane pośpiechem. Na pewno zaokrąglę też kanty listew zewnętrznych. Może jeszcze raz przemaluję kadłub z zewnątrz.
Żeby nie przedłużać tego postu nie będę już zanudzał pytaniami, które mi się nasunęły,albo które zadali mi inni, a na które ja nie zwróciłem dotychczas uwagi.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam, a zwłaszcza tych, którzy mi służyli pomocą! :grin:

JUKA2000 - 2012-08-05, 19:36

..drżenie nóg i bicie serca ... też tak miałem .Gratulacje.
Żółtodziób - 2012-08-05, 19:56

I słowo stało sie ciałem.... :grin:

Jestem pod wrażeniem tempa i efektu końcowego.

W duszy licze, że to nie koniec relacji z budowy.

ewa - 2012-08-06, 07:05

WIELKIE GRATULACJE :grin: :grin: :grin:
xArEs - 2012-08-06, 20:53

mogę sobie tylko wyobrazić satysfakcję budowniczego gdy wsiadł do własnoręcznie zbudowanego kanu po raz pierwszy :)
Tak jak napisała @ewa przy moim powitaniu na forum "kanu ma duszę" a to kanu ma napewno dusze budowniczego....w każdej desce jest pot pasja i byc może krew ;) .
gratuluje dzieła .
i żeby nie było OT mam pytanie co zrobiłeś z tymi zmarszczkami które powstały po olejeniu kadłupa tkaniną ?? zeszlifowałeś ?? wyciałeś fragment i nalaminowałeś nowy ??
Prosze o szczególik albo dwa

Laik - 2012-08-06, 22:43

Witam po pierwszym normalnym dniu, kiedy to nie musiałem zastanawiać się nad kolejnością podejmowanych czynności przy mojej budowie i martwić, że czegoś zaniedbałem, albo nie wyszło tak jak planowałem.

Cytat:
co zrobiłeś z tymi zmarszczkami które powstały po olejeniu kadłupa tkaniną ?? zeszlifowałeś ?? wyciałeś fragment i nalaminowałeś nowy ??


Tak się złożyło, że te fałdy powstawały na drugiej warstwie, którą niedokładnie dociskałem szpachlą albo pędzlem czy wałkiem. Więc po ich zeszlifowaniu, pod spodem jeszcze była pierwsza warstwa tkaniny i nie widziałem konieczności ponownego laminowania tych miejsc.

A teraz zwracam się z pytaniem do forumowiczów już nie jako budowniczych, ale jako wieloletnich użytkowników łódek zwanych kanu:
Jak wygląda to nasze pływanie od strony prawnej?
Podam przykład; płynę sobie jakimś strumykiem, czy rzeczką nad której brzegiem siedzi wędkarz i krzyczy do mnie: sp..aj stąd bo dzwonie... no właśnie. Czy może gdzieś zadzwonić, żebym ja miał problemy? Nie wiem gdzie, ale przy rządach naszych polityków nie zdziwię się jeśli na brzegu pojawi się: radiowóz, straż miejska, straż rybacka, straż wodna, BOR i sam Bóg jeden wie kto jeszcze i wezwie (poprosi) mnie do siebie i zażąda... właśnie, czy może czegoś ode mnie żądać? Nie wiem czego, "ale przy rządach naszych polityków nie zdziwię się jeśli" zarząda: dowodu własności łódki, zezwolenia wójta, burmistrza, wojewody, Urzędu Morskiego, na używanie akwenu, zaświadczenia o znajomości szlaku wodnego, karty pływackiej i Bóg jeden wie do czego jescze może się przyczepić BARDZO WAŻNY URZĘDNIK :evil:
Śmiejecie się? To dobrze, bo ja już się tyle naoglądałem tego typu sytuacji(niekoniecznie nad wodą), że nie potrafię się już śmiać kiedy widzę kolejną.
Dlatego pytam doświadczonych wyjadaczy właśnie jak unikać takich lub podobnych sytuacji, ewentualnie jak mam się wtedy zachować.
Pozdrawiam!

Radek - 2012-08-07, 04:59

Pływając w kanu musisz posiadać kamizelki asekuracyjne lub ratunkowe w ilości ile osób jest w łódce. Najlepiej mieć je na sobie, to przy uczęszczanych szlakach ominie kontrola.
Na wszelki wypadek zachowaj paragony, rachunki za materiały. Dziś może paść pytanie a skąd Pan ma tą łódkę? Kiedyś jak budowało się łódkę i następnie trzeba było ją zarejestrować to musiałeś wykazać się rachunkami przy rejestracji. Ten nawyk mi został, gromadzenia rachunków (paragony to kseruję by zwiększyć żywotność).
W innym wątku jest poruszony temat własności wód. Wędkarze to mogą dzwonić gdzie chcą, możesz spokojnie ich ignorować, chyba że pływać będziesz im po spławikach to może spodziewać się wyzwisk i bombardowania kamieniami.
Jak będziesz chciał wędkować to obowiązkowa rejestracja i numery na burtach.

Laik - 2012-08-07, 06:07

radekkanu,
Ogromne dzięki!
Jestem spokojniejszy. Kamizelki mam, wędkowanie mnie zupełnie nie interesuje a rachunków... poszukam.
Jeszcze raz dziękuję! :smile:

tonieja - 2012-08-07, 06:53

Fajna łódeczka. Gratulacje. Musisz chyba zmienić nick, bo już nieadekwatny do Ciebie :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group