Jak co roku wybieram się na samotna tygodniowa wyprawę. I ostatniego roku było podobnie. Jest październik, wiec ludzi nie ma w terenie. trasa wyszła krótsza niż planowana, ale celem była wyprawa sama w sobie, a nie rekordy odległości. Pierwotnie celem był Krzyż.
Odcinek Wronki - Santok.
Czas: 4 dni i 3 noce
Dzień pierwszy: lało
Dzień drugi: lało jeszcze mocniej. Cieszę się że posiadam gumowany płaszcz i kapelusz.
Wieczorami na szczęście przestawał padac deszcz i namiot rozbijany już był na "sucho".
Dzień trzeci: nie ma deszczu, ale jest mordewind. Ciągle brak ryb, dopiero o zachodzie słońca - największy boleń w moim życiu 60 cm długości.
Dzień czwarty; ciągle mordewind. Dopływam do Santoka - przystań niby ładna, ale nieprzyjazna dla małych łódek. Wyładowuję się jak jakiś dziad - pod mostem.
Powrót do domu: 2h
mi w tym roku nie udał się taki wypad - celowałem w późną jesień, szron i klimat mgły unoszącej się nad wodą ... ech za rok następna szansa
_________________ Good judgment comes from experience, and experience comes from bad judgment : ) | Mysia Perć™ : P
Dumoine - zapiski z budowy -> eBook
Dołączył: 08 Sie 2010 Posty: 128 Skąd: Ontario, Kanada
Wysłany: 2011-01-03, 03:16
Były premier Kanady Pierre E. Trudeau oraz Bill Mason, autor wielu książek/filmów n/t kanu uwielbiali pływać samotnie. Jedyna wycieczka, jaką odbyłem samotnie na kanu ograniczała się do jednego dnia... ale mówi się, że każdy powinien choćby raz samotnie popłynąc chociażby na kilka dni.
Szkoda, że pogoda nie dopisała... ale na pewno było to ciekawe przeżycie.
Pozdrawiam i życzę wielu interesujących wypraw w 2011 roku!
Pomógł: 2 razy Dołączył: 25 Sie 2007 Posty: 528 Skąd: Zirkau
Wysłany: 2011-01-03, 21:24
Jack napisał/a:
Były premier Kanady Pierre E. Trudeau oraz Bill Mason, autor wielu książek/filmów n/t kanu uwielbiali pływać samotnie.
no, ale towarzystwo w którym sie znalazłem, dzięki, czuję się zaszczycony. Miłe takie porównania.
Co do pogody - przeszkadzał mi tylko wiatr, bo był znim problem. Z jego powodu trasa była krótsza.
Ale deszcz - polecam pływanie w deszczu. To dopiero klimat.
Jak pisałem wcześniej; mam dobry płaszcz przeciwdeszczowy. siedząc na ławeczce, zakrywał mi także kolana. A kapelusz - jak kapelusz - woda daleko od twarzy, karku, uszu.
Tak więc siedziałem cały suchy. A że koniec dnia pogodny to i miejsce na obóz i siedzenie przy ognisku bez moczenia ciuchów.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach