Ten model powyzej to kurtka jeździecka krótka model Sydnej 2000.
Pierwszy raz styczność z tym typem miałem kilka lat temu w Raculi. Kolega zdobył wtedy długi płaszcz Driza Bone. To bawełna, ale doskonale chroni przed wiatrem i wodą. NIe jest może tak lekką jak Goretexy itp. tworzywa ale wydaje się dużo bardziej trwała.
Mierzac okazał się doskonale zaprojektowany: wewnętrzne wstązki, zamki wiążące np. poły płaszcza do nóg by wiatr nie rozwiewał go, jaskółczy ogon, co pozwala swobodnie poszerzyć tył i ułozyć tak, by układał się gładko na końskim grzbiecie odprowadzając wodę daleko od nas... Po za tym czuć od razu, że solidny materiał.
JUKA 2000 napisał/a:
A skalpy jakies miałeś
Ty się śmiej, 20 lat temu pozyskałem osobiście dwa skalpy. Mam je do dzisiaj w domu. No może bez skóry z głowy, ale dwie osoby pozbyły się całkiem ładnych kit włosów . Takie tam zabawy harcerskie.....
OK chopy. Koniec żartów. Kończymy ten utopijny temat. Przechodzimy do bardziej przyziemnych a raczej przywodnych spraw. Cieszę się tylko, że udało mi się Was trochę rozruszać.
======
POZDRO!
======
Wojciech z Zamościa
======
Jo-ho-ho! i butelka rumu.
DeeL
Dołączył: 21 Lut 2008 Posty: 32 Skąd: Koszalin
Wysłany: 2011-01-14, 23:17
Po paru dniach zajrzałem...
Co do lasów i rzekomej chęci ich wycinania przez prywatnych właścicieli.
Odpowiedz sobie, po kim Państwowe Lasy przejęły drzewostan.
Prawdziwym zagrożeniem dla prywatnych właścicieli lasów (i nie tylko) są urzędnicy zakazujący/nakazujący i zmieniający z zaskoczenia przepisy.
Nie twierdzę, że Nasi urzędnicy czy politycy są wspaniali i tworzą inteligentne przepisy. Wydaje mi się jednak, z dotychczasowego doświadczenia życiowego, że "grube ryby" biznesu bardziej będą się przejmować swoimi pieniędzmi a nie dobrami społeczeństwa. Nie wytną wszystkiego tylko cześć, tą większą. A tą pozostawioną będą się szczycić przed opinią publiczną jaką to troskę nad tymi lasami rozstawiają. Używają przy tym górnolotnych słów. Dojdą do tego lasy zamknięte, bo w końcu prywatne.
"ZAKAZ WSTĘPU TEREN PRYWATNY"
Nasuwa mi się jedna konkluzja. Nie znamy przyszłości. Możemy ją sobie tylko wyobrażać i próbować tworzyć, jak zaś będzie pokaże czas. Nie kłóćmy się o to jak będzie, nie ma sensu.
Wszystkim życzę w przyszłości czystych, dzikich rzek otoczonych zdrowymi, czystymi lasami i łąkami
Wszystkim życzę w przyszłości czystych, dzikich rzek otoczonych zdrowymi, czystymi lasami i łąkami
... i większej kultury ludzi którzy z tych rzek, jezior i lasów korzystają
_________________ Good judgment comes from experience, and experience comes from bad judgment : ) | Mysia Perć™ : P
Dumoine - zapiski z budowy -> eBook
Dołączył: 08 Sie 2010 Posty: 128 Skąd: Ontario, Kanada
Wysłany: 2011-01-15, 02:15 Organizacje
wojang44 napisał/a:
Nadejszła wiekopomna chwiła!
===
Wsadzam kij w mrowisko! Już od dłuższego czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł. I dzisiaj zaczyna się wykluwać. A może by tak wziąć się w kupę i spróbować powołać jakąś naszą organizację?
Dopiero teraz przeczytałem ten post i może dorzucę swoje trzy grosze, a raczej centy.
W Kandzie, w USA i w innych miastach świata od wielu lat jest bardzo popularna organizacja MeetUp, www.meetup.com, składająca sie z tysięcy niezależnych grup/klubów zainteresowań, obejmujących wszelkie możliwe dziedziny: wycieczki piesze, kajakarstwo, kanu, chodzenie na obiady, kluby książkowe, etniczne, religijne, polityczne, itd. itp. "Odkryłem" tą organizację w 2006 r. o od tego czasu byłem członkiem wielu takich grup, uczestniczyłem w ponad 100 imprezach ('events'), jak też zorganizowałem lub pomagałem w organizowaniu kilkudziesięciu wycieczek i podobnych spotkań.
Niektóre z takich klubów mają ponad 1000 członków i organizują po kilka (!) imprez tygodniowo.
Dla przykładu, podaję kilka bardziej aktywnych: http://www.meetup.com/Canada-Outdoor-World/ , http://www.meetup.com/tdotoutdoors/ , http://www.torontosocialgroup.com/ .
Również w Toronto istnieje niezależny klub TOC, http://www.torontooutdoorclub.com/, który jest także niezwykle aktywny-nie ma dnia, abym nie otrzymał powiadomienia o nowej podróży/spotkaniu/odczycie/wycieczce.
Chociaż kluby bazowane w wiekszych miastach mają o wiele większe powodzenie, to nie jest to takie ważne--jeżeli np. organizuje się wycieczkę o 300 km. od danego miasta, odległość nie ma to takiego znaczenia i mogą pojawić się osoby z innych okolic.
Nie wiem, czy coś takiego w Polsce istnieje, ale z mojego osobistego doświadczenia, jak też z doświadczenia ludzi, którzy do nich należą muszę powiedzieć, że jest to niezwykle dobry pomysł, kluby te zmieniły radykalnie życie wielu ludzi, pozwoliły im spotkać innych, mających podobne zainteresowania i praktycznie spędzać każdy weekend robiąc to, co lubią--i nie wspomnę już o tym, ile się zawiązało par! Nota bene, większość moich wypraw na kanu to właśnie jest poprzez te kluby, lub 'prywatnie' z poznanymi w nich ludźmi. Z pewnością warto o czymś takim pomyśleć!
... Nie wiem, czy coś takiego w Polsce istnieje, ale z mojego osobistego doświadczenia, jak też z doświadczenia ludzi, którzy do nich należą muszę powiedzieć, że jest to niezwykle dobry pomysł, kluby te zmieniły radykalnie życie wielu ludzi, pozwoliły im spotkać innych, mających podobne zainteresowania i praktycznie spędzać każdy weekend robiąc to, co lubią--i nie wspomnę już o tym, ile się zawiązało par! Nota bene, większość moich wypraw na kanu to właśnie jest poprzez te kluby, lub 'prywatnie' z poznanymi w nich ludźmi. Z pewnością warto o czymś takim pomyśleć!
Jacek - było by świetnie ale do przekroczenia masy krytycznej w przypadku środowiska kanu-maniaków jeszcze trochę brakuje. A bez tego każda inicjatywa, choćby nie wiem jak atrakcyjna - zdechnie :\
_________________ Good judgment comes from experience, and experience comes from bad judgment : ) | Mysia Perć™ : P
Dumoine - zapiski z budowy -> eBook
Chociaż już powiedziałem STOP temu tematowi, ale raz jeszcze odpowiem. Zgadzam się z Myszorem, że jeszcze mamy za słabą siłę przebicia, aby coś takiego stworzyć. Za mało nas kanu-maniaków jeszcze jest. A praktycznie nie wiemy ilu jest takich kanu-maniaków w kraju. Tylu ich znamy, ilu jest na tym forum a poza forum - czarna dziura. Nie każdy kanu-maniak ma komputer, a jak ma to rzadko albo wcale do niego nie zagląda. Jedyne rozeznanie może dać obserwacja i poznanie się "na szlaku" i ewentualne powiadomienie takiego kanu-maniaka o naszym forum. Po tych różnych "wpadkach" organizacyjnych w naszym kraju ludzie niechętnie piszą się na "takie coś". Sam należałem do różnych organizacji/poza pzperem i innych politycznych/ i w rezultacie pozostałem tylko w jednej: w PZW bo bez tego nie mógłbym łowić rybek i rozkoszować się ich smakiem, złowionych i świeżutko usmażonych na patelni. Niebo w gębie!
Dlatego musimy jeszcze poczekać i w międzyczasie "łowić" kolejnych kanu-maniaków do naszej ferajny.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach