i: jednodniowy, albo dwu - w zależności od chęci - spływ w okolicach Kościerzyny na Kaszubach.
Trasę wybrałem, bo... tak.
Zgrały mi się miejsca startu, zakończenia i transporty.
Pływałem kilka razy.
Na kanu.
Po raz pierwszy z jedną sztuką, kolejny z dodatkowym kajakiem i dziećmi na nim. Trzeci to kontynuacja trasy.
Po drodze zmieniają się nazwy cieku (tfu!) = szlaku, ale cały czas po jednej wodzie, w tym samym kierunku i z prądem.
Start: Jezioro Wieprznickie na północ od Kościerzyny, dojazd polnymi dróżkami do Fingerowej Huty. Jezioro kończy się młynem z przenoską w Wieprznicy. Dalej rzeką do Jeziora Garczyn. Jezioro znane z obozów PO, w tradycjach jeszcze od przedwojennych organizacji skautów.
Byłem.
No nie przed wojną!
Jezioro Garczyn zamknięte nasypem linii kolejowej i drogi samochodowej. Łódki można przenieść przez nasyp, spławić na linkach rurami spustowymi albo...
Za pierwszym razem szlakowy (8 lat!) namówił mnie na przepłynięcie tymi rurami. Duży spad, mała średnica, woda wali!
Zaklinowaliśmy się. Całe szczęście, woda za nami się spiętrzyła i wypluła nas przez tę rurę.
Kolejne razy nie próbowałem.
Po krótkim odcinku łącznikowym jezioro Graniczne, z m. Łubiana. W niej fabryka porcelany Lubiana. Dalej rzeka nazywa się Graniczna i dopływa do jeziora Sudomie, z ośrodkami i domkami wokół. Przesmykiem na wschód od miejsca gdzie wpada Graniczna na Jeziora Mielnica i Żołnowo. Wypasione dacze na brzegach, ale cicho i sympatycznie.
Z Żołnowa zaczyna się Trzebiocha. Trochę kładek, ale spławna do Grzybowskiego Młyna. Tutaj już niestety, trzeba łódkę przenieść kilkaset metrów, bo hodowla ryb. Trzebiocha wpada do Wdy, albo jak kto woli, do Czarnej Wody. Ciekawym odcinkiem z rozlewiskami, zalewiskami, odnogami - np. Jezioro Słupinko - spływ kończyłem we Wdzydzach Kiszewskich w ośrodku PTTK, teraz bazie Activitas.
Malutki Pomógł: 14 razy Dołączył: 22 Sie 2010 Posty: 185 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2011-12-12, 22:22
Rzeki dzieciństwa...
Większość wakacji w podstawówce spędziłem nad jeziorem Sudomie. Rury poniżej Garczyna były jedną z większych wodnych atrakcji w okolicy. Pokonywaliśmy je w obie strony, nikt nie wpadł na pomysł by je obnosić górą. Może sprzęt był za ciężki?..
Poniżej Łubiany do Granicznej wpada Pilica która też zmienia nazwy i można nią było dotrzeć do jezior Borowego i Gostomskiego. Było z tym sporo szarpania bo M52 nie mieścił się w zakrętach. Kanadyjki występowały wtedy tylko w książkach, a o istnieniu kajaków krótszych niż 5m nie mieliśmy pojęcia...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach