forum.Kanu.pl » Strona Główna

 SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Czarna Przemsza.
Autor Wiadomość
marcel_S

Dołączył: 05 Maj 2013
Posty: 9
Wysłany: 2013-05-11, 16:50   Czarna Przemsza.

Korzystając z wysokiego stanu wody na Czarnej Przemszy, przepłynąłem odcinek od tamy w Przeczycach do Będzina. Po kolei :

Stan wody sprawdzam sobie tutaj http://www.pogodynka.pl/polska/podes /zlewnia_gornej_wisly - nie jest to odczyt w czasie rzeczywistym - ale poziom rzek jest aktualizowany 2-3 razy dziennie. To w zupełności wystarcza . Dziś stan na zaporze 96 cm. W zeszłym tygodniu było 82. To robi kolosalną różnicę. Im więcej wody, tym łatwiej
przepłynąć nad tym co na dnie. Jak środek transportu - radziecki ponton Jaź/Czajka (nie wiem czym one się różnią i stąd nie końca jestem pewien który mam). Do zabezpieczenia rzeczy jeden worek 30 litrów (na dwie osoby trochę przymały)

Trasa. Start przy samej tamie. Córka z którą płynąłem, była zaskoczona gwałtownością z jaką wylewała się woda. Wygodne zejście jest po prawej stronie nurtu, przy zlewie wody która przesiąka przez tamę. Schodzić do koryta lepiej po trawie, mimo mżawki mniej śliska niż kamienie. I pojechali. Nurt żwawy. Córka przechodzi przyśpieszony kurs wiosłowania. Przepływamy 50 metrów i pierwsza przenoska. Próg 80cm. Za progiem zaczyna się jazda. Po obu stronach masa drzew płożących się na wodzie. To co jest zaletą czyli wysoka woda, jest tez problemem. Bo gałęzie drzew znalazły się nagle dużo bliżej wody. Następne kilometry to zygzak pomiędzy gałęziami. Po drodze mijamy wędkarza z obowiązkowym dzień dobry. Swój chłop. Żyłkę ściągnął jak tylko nas zobaczył. Pierwszy most - wysoko nad wodą.
Po jakiejś pół godzinie, większa przenoska. Tak ok 200-250 metrów. Zaczyna się przed zakrętem rzeki. I kończy dopiero przy gospodarstwie gdzie na płocie wiszą dwa koła ratunkowe. Przenosić lepiej po lewym brzegu. Na pokrzywy tylko uważać trzeba. Drugi most. Wytrzeszcz oczu. Przy tym stanie wody - od lustra do konstrukcji jest jakieś 60-70cm. Ustawiamy ponton na środek głowy w dół i przelatujemy pod drogą ekpresową. Pracownicy budowy mają z nas ubaw. Na szczęście zdjęli już kładkę - pod nią by ponton nie przeszedł.
Mija godzina i dziesięć minut. Widać 'most' który nie jest mostem. To jazz za rozwidleniem na Pogorię 4. Trzeba uciekać od razu w rozwidlenie (lewy brzeg) i od razu lądować. Bo dopływ do Pogorii to pięć kaskad jedna za drugą. Na prawym brzegu dopływu jest ławica trawska i 30 cm głębokości. Najlepsze miejsce żeby wysiąść. W zeszłym tygodniu płynąłem rzeką. Ale córka zgłasza że chce w końcu zobaczyć wyspy na P4. Przenosimy ponton wzdłuż dopływu. Zjadamy sycący posiłek bułka+sucha kiełbasa+mineralna. I wiosłujemy do wyspy. W połowie drogi zaczyna padać. A tak było pięknie. Kiedy dopływamy do wyspy - leje całkiem dobrze. Przez wyspę idziemy niosąc ponton. Mrowie ptactwa. I drze się to jak oszalałe. Sezon godowy. Schodzimy z wyspy i wiosłujemy dalej. Po czterdziestu minutach lądujemy przy dolnym jazie. Przenoska 200 metrów. Tu pontonem lepiej nie płynąć. Woda ma 40cm a dno jest zabezpieczone siatką stalową. Wracamy do rzeki. Podróż przez chwilę ulega przyśpieszeniu. Dwa małe progi i rzeka zwalnia, trzeb się przyłożyć do wioseł. Zaczyna się kilometrowe rozlewisko. Sielanka, ptaszki, sarna, a woda sama niesie. Potem kolejne przenoszenie nad jazem. Trzeba wysiadać przed ostatnim wielkim krzakiem po prawej stronie. Po drugiej strodnie jazu znowu kawałek szybkiej jazdy. I park Zielona w Dąbrowie Górniczej. Mijamy pomost do wodowania kajaków, jest jakieś 30 cm pod wodą. Potem długo i spokojnie bo rzeka jest niemal prosta. Dopływamy do jazu przy ujęciu wody do Łagiszy. Trzeb skręcić w prawą odnogę i lądować na lewym brzegu. Uwaga : na środku wpłynięcia do kanału jest zabójca pontonów - stalowa rura wystająca pionowo z dna. Dziś wystawało jej jakieś 5 cm. Za jazem trzeba przenieść ponton dłuższy kawałek ze 300 metrów - za dwie rury ciepłownicze. Zaraz przed drugą rurą, na samym środku rzeki jest kolejny zabójca pontonów. Ceownik wbity w dno. Dziś zlokalizowałem go tylko dlatego że wiedziałem że gdzieś tam gadzina siedzi. Tylko garb wody się nad nim robił. Czyli był jakieś 5-10 cm pod wodą. Idealnie żeby płynąc środkiem wąskiego w tym miejscu nurtu się na niego nadziać. Zaraz po nim znów płyniemy. Aż do następnego jazu. I koniec płynięcia. W zasadzie można płynąć dalej, choćby i pod Urząd Miejski. Ale - tu już rzeka płynie przez miasto. Przy niskim stanie wody widziałem tam nawet pralkę lężącą na dnie - szkoda ryzykować. Dodatkowo obok jest targowisko. O ile ogrodzona część jest zadbana i sprzątana, o tyle w soboty jest też 'nielicencjonowany ' handel przy samym wale. I niestety śmieci od sprzedawców lądują w rzece. Dzis widziałem m in potłuczoną zastawę stołową - której tydzień temu nie było. Więc ostatnie 700-800 do 'nerki' metrów lepiej przejść pieszo.
Potem standardowo - tramwaj i do domu :-)

Zabawa przednia, córka zachwycona, a ja ze względu na szybszy nurt nie tak umordowany jak ostatnio.
 
 
drawa 
stary zgrywus


Dołączył: 09 Kwi 2011
Posty: 751
Skąd: Warthegau
Wysłany: 2013-05-11, 17:51   

Z duża uwagą przeczytałem twój reportarz. Sam jako żywo zainteresowany jestem tą rzeką.W młodości pracowałem w Dąbrowie Górniczej- Gołónóg. http://pl.wikipedia.org/wiki/Gołonóg_(Dąbrowa_Górnicza) Znam starą pogorie i któraś z nowszych . Pogori 4 wtedy jeszcze nie było.Rzeka Przemsza leży w stefie moich spływów to znaczy kwestia dojazdu. Temat zawsze aktualny. Choć mieszkam przy magistrali węglowej, ślask- porty to od kilku lat nie ma żadnego połączenia osobowego na tej trasie. Dojazd przez Łódż Kaliska do Katowic zajmuje 5 godzin[przesiadki ]. Wracając do samej rzeki jak piszesz lepiej spłynąć ją przy wysokim stanie wody ,to raczej wyklucza spływ letni.Napisz dokładnie gdzie zacząć i gdzie skończyć- kwestja dojazdu PKP komunikacja miejska. Nie pomyle się że tak powiem moge liczyć na twoją pomoc w sprawach logistyki- chetnie wspólny spływ.Mnie interesuje też ; Trójkąt Trzech Cesarzy- http://forum.kanu.pl/viewtopic.php?t=769 ale jego ze względu na jakość wody chyba nie da się zrobić ? Brawo za spływ ,brawo za opis szlaku. Tak powinien wygladać opis rzeki i przeszkód na niej. Piszesz tak jak ja -dla tych co popłyną za nami. Jeszcze raz BRAWO - kolego po :lol: gumie . pozdrawiam drawa
_________________
Forum spływy pontony http://splywy-pontony.pho...68&p=1759#p1759
 
 
marcel_S

Dołączył: 05 Maj 2013
Posty: 9
Wysłany: 2013-06-06, 18:55   

Hej

Co do stanu wody. Na dnie rzeki zawsze leżą śmieci. O śmieci łatwo zahaczyć. Więc wyższy stan wody powodują że płynie się nad śmieciami a nie po śmieciach :-) . Dodatkowo - kiedy rzeka gwałtownie przybiera - turbulencje układają śmieci w najgłębszej części koryta. Więc margines bezpieczeństwa jeszcze się zwiększa. Minusy - to co było z dala od lustra wody - jest blisko. A nurt, zasuwa jak bóbr w tatarakach. Czasu na reakcje zostaje niewiele.

Przy niskim stanie wody - trzeb uważać bardziej na śmieci, ale za to gałęzie nie chlaszczą po twarzy, a nurt jest wręcz leniwy. Też się da płynąć. Tylko trzeba uważać bo turbulencje w korycie układają śmieci bliżej brzegu - w płytszych miejscach.

Jeśli chodzi o dojazd / przyjazd. Jadę z Będzina autobusem 269. Autobus ma przystanek obok dworca głównego PKP w Będzinie. Wysiadka na przystanku Przeczyce Remiza. To jest przystanek najbliżej tamy. Jeżeli się go przejedzie (widać zwieńczenie tamy po prawej stronie) to trzeba wrócić jakieś 500m. Z przystanku przy remizie trzeba wejść w dróżkę między domami letniskowymi. Dochodzi się do stopy tamy i idzie w prawo. I dochodzi się do wylotu wody z tamy. Potem następują 4 godziny zabawy. Przy czym pierwsze dwie godziny to obłęd w kropki i desperacka próba utrzymania się na środku nurtu. Po minięciu jazu w Strzemieszycach Kościelnych , rzeka jest już prawie prosta i ma kilka małych progów. Chwilami rzeka się rozlewa na boki i trzeb się przyłożyć do wioseł.
A powrót - no cóż. Ponton kończy bieg w Będzinie :-) więc dalej można pieszo.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Skocz do:  

Aktywności propagowane w tym forum mogą być niebezpieczne dla życia lub zdrowia.
Administrator nie bierze odpowiedzialności za ewentualne wypadki zaistniałe podczas ich uprawiania.
Pływaj zawsze w kamizelce asekuracyjnej. 90% (!) utonięć można by uniknąć gdyby ofiara miała ją założoną!

Korzystanie z Forum.Kanu.pl i www.Kanu.pl oznacza akceptację Regulaminu oraz zgodę na wykorzystywanie plików "cookies".

Administratorem www.Kanu.pl i forum.Kanu.pl jest Piotrek "Myszoor" Kaleta.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group